piątek, 20 marca 2020

Watashi no Akuma Rozdział XXIV Dhampir Leah

Najpierw szok.
Chwilę potem niedowierzanie.
Zaraz po nim zaprzeczenie.

Nie potrafiłem przyjąć tego do wiadomości.
Leah żywa? To wykraczało poza moje rozumowanie.
-Zabiłem cię- powiedziałem w końcu wyjątkowo spokojnym tonem.- Sam poderżnąłem ci gardło. Jesteś martwa- starałem się przekonać również samego siebie, że sobie tego nie wymyśliłem...
-To prawda, Damonie- nie spodziewałem się takiej odpowiedzi.- Strasznie bolało, wiesz?- Zapytała takim tonem, jakby to było zwykłe skaleczenie.
Po sekundzie stałem oparty o jedną ze ścian, a Leah przyciskała mnie sobą do muru. Zajrzała mi głęboko w oczy, a przez jej tęczówki przemknął czerwony błysk.
Nie mogłem odwrócić wzroku, ani się poruszyć.
W tym nowym wydaniu miała w sobie coś takiego... Diabelskiego.
Jakąś demoniczną siłę, która mnie przerażała i obezwładniała.
-Sprawię, że do mnie wrócisz- oznajmiła, a zza rozchylonych i wygiętych w uśmiechu warg dojrzałem odrobinę dłuższe, niż reszta zębów, kły.- Będziesz mój. Na wieki wieków i do końca świata- szepnęła uwodzicielsko.
Odepchnąłem ją i podnosząc broń oddałem kilkanaście strzałów w jej korpus.
-Nigdy. Prędzej piekło zamarznie- Warknąłem zimno.
Roześmiała się wesoło, gdy dziury po kulach zaczęły się goić.
-Oszczędzaj amunicję. Mnie nią nie zabijesz- odpowiedziała nadal chichocząc.
Nikt się nie pojawił, choć Hydry na pewno usłyszały strzały. Gorączkowo rozmyślałem, dlaczego nikogo nie ma.
Dziwne, ale naprawdę cholernie bym się ucieszył, gdyby któryś się zjawił... 
Gdzie są te cholerne łajzy??!- Pomyślałem spanikowany.
-Będziesz mój- kontynuowała szeptem, gdy wypuściłem broń z rąk znów znalazła się tuż przede mną i  unieruchomiła mnie. Przytrzymała mi nadgarstki i chwyciła w usta zamek bluzy, po czym zaczęła go rozpinać.
Oblałem się zimnym potem i zacząłem prosić los o jeszcze jedną szansę.
-Mmmm- zamruczała Leah podnosząc na chwilę wzrok, lecz nagle zamarła w bezruchu, jakby coś wytrąciło ją z równowagi.
Usłyszałem ciche kroki...
Leah wypuściła z ust blaszkę zamka i zwróciła twarz w kierunku odgłosu.
-To dla niej mnie rzuciłeś?- Zapytała głosem pełnym zazdrości i pogardy, wpatrzona w wylot korytarza.
Victoria, partnerka księdza Rafaela 
Gabriel stał przyciśnięty do ściany. Ta kobieta zwróciła wzrok spowrotem na niego i musnęła wargami jego szczękę. Robiąc to, patrzyła na mnie kątem oka, a kącik jej ust uniósł się w pełnym podłości uśmieszku. Na podłodze leżała broń Gabriela.
-Naprawdę smacznie pachniesz, Damonie- powiedziała głośnym szeptem z uznaniem. Blondyn spróbował ją odepchnąć, ale uderzyła nim mocno o ścianę i zbliżając twarz do jego szyi wciągnęła nosem powietrze.- Twoja krew to więcej, niż cukier i woda. Już prawie czuję ten przesłodki smak- szepnęła mu do ucha z podnieceniem. Wystawiła czubek języka i przesunęła nim po jego szyi. Gabriel poruszył się niespokojnie z przestrachem na twarzy, starając się ją odsunąć.

-Chcesz się napić, Leah?- Zapytał nagle zupełnie spokojnym głosem, wychylając się ostrożnie w jej stronę.
Drasnęła go szybkim spojrzeniem, a na jej twarzy odbiło się duże zaskoczenie.
-Gabriel, nawet nie próbuj tego robić- ostrzegłam go ze złością.
Czarnowłosa spojrzała na niego jakby z boku.
Gabriel, zwany Uczniakiem
Leah przez dłuższą chwilę obserwowała mnie rozmyślając nad czymś głęboko.
-Mogłabym przestać się z tobą bawić, Kotku- oznajmiła.- Nadal pamiętam, co mi zrobiłeś, Damonie- przesunęła palcami po bladej szramie na gardle.
Victoria, partnerka księdza Rafaela 
Wbrew sobie uśmiechnął się do niej kusząco, mówiąc wyjątkowo swobodnie:
-Jeszcze całkiem niedawno bardzo lubiłaś się ze mną bawić, Skarbie- odpowiedział natychmiast, a ona poluźniła chwyt na jego nadgarstkach.- Pamiętasz, gdy krzyczałaś, jak to dobrze ci ze mną w łóżku?
Otworzyłam usta i wlepiałam oburzone spojrzenie w zielonookiego blondyna z kółeczkiem w wardze. Tamta kobieta z gniewu aż wciągnęła z sykiem powietrze.
-Co. To. Ma. Do. Rzeczy?- Wysyczała.
Gabriel roześmiał się wesoło i szepnął coś do jej ucha. Zmierzyła go morderczym  i pełnym nienawiści spojrzeniem.
-Była jeszcze lepsza w łóżku, niż ty... Powiem więcej: była boginią seksu. Może ma mniejsze piersi, niż twoje, ale przysporzyły mi wczorajszej nocy sporo frajdy- nie wiedziałam, o czym Gabriel bredzi; bo byłam w stu procentach pewna, że nigdy z nim nie spałam; ale opowiadał o tym kobiecie z takim ożywieniem, że sama poczułam wstyd i niesmak tak wielki, jakbym naprawdę spała z Gabrielem.
-Była gorąca i gotowa na wszystko, wiesz?- Mówił dalej blondyn, starając się doprowadzić czarnowłosą do furii.- Myślałem, że zwariuję, kiedy popchnęła mnie na łóżko. Widzisz, to fetyszystka: strasznie lubi dominować nad facetami. Jeszcze nigdy nie czułem się przez kogoś zarówno tak upodlony i podniecony równocześnie...- w tym momencie spojrzał wprost na mnie, a ja zrobiłam się czerwona jak burak.
Gabriel przerwał na chwilę, udając, że zbiera myśli.
-Myślałem, że robiłem już w łóżku wszystko, ale cholernie się pomyliłem, Leah- zwierzył się, a krótkowłosa wpatrywała się w niego próbując opanować wzrastające uczucie gniewu.- Chcesz wiedzieć, co najbardziej sprawia jej przyjemność w pościeli?- Zapytał zaciekawionym tonem, ruchem głowy wskazując na mnie.
-Co takiego...?- Zapytała nieufnie obserwując jego twarz i oczy.
-Paski- Gabriel odchylił głowę i mrużąc oczy spojrzał na kryształy najbliżej wiszącego żyrandola.- Miałaś kiedyś klamrę paska na szyi?- Zapytał retorycznie.- To było zajebiste doświadczenie. Bycie związanym, podduszanym i traktowanym jak najgorszy śmieć przez zboczoną, cudną cycatkę przebraną za zakonnicę. Jak piesek: karcony i grzmocony. Rany...! Nawet nie wiesz, jak chcę to powtórzyć...!- Powiedział uradowany.
Tamta zaczęła się trząść, blada jak trup. Zacisnęła mocniej dłonie na przegubach młodego mężczyzny, aż zbielały jej kostki.
-Rozszarpię ci gardło, psie!- Warknęła z szaleństwem w oczach.- Będziesz zdychał...
-Lubi też gryźć i drapać... Mmmm- zamruczał z przyjemnością, by jeszcze bardziej doprowadzić ją do szału.- Jak jestem dobrym pieskiem, dostaję całusa, ale jak nie...- Jego głos nagle stwardniał- każe mi warczeć i szczekać. Niedawno mieliśmy takie nieporozumienie w hotelu: obsługa myślała, że mamy w pokoju psa i nakryła nas na...- Gabriel nie skończył, bo rozchylił usta, a źrenice rozszerzyły się z bólu.
Chciałam pójść na nią z pięściami, ale warknęła ostro:
-Jeszcze krok, a go zabiję- zagroziła zimno. Nagle jednak gwałtownie się wyprostowała, a zza jej warg wydobył się cichy, trzeszczący dźwięk.
Odsunęła się od blondyna i puściła jego nadgarstki, a jej twarz wykrzywił ból. Wpatrzona w Gabriela z niedowierzaniem oparła się o przeciwległą ścianę korytarza i osunęła się po niej na podłogę.
Wtedy Gabriel dostał ode mnie w twarz.
-Za co?- Zapytał podnosząc pistolety, które po chwili wepchnął w kabury.
Chwyciłam jego twarz i obracając jego głowę obejrzałam szyję. Widniały na niej dwa, małe ślady, które zaczęły puchnąć.
Kobieta z bólem obserwowała Gabriela, ale ten nie patrzył na nią.
Jego oczy znów miały szafirową barwę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz