czwartek, 5 marca 2020

Watashi no Akuma Rozdział XXIII Niebezpieczne uczucie

Ciągle ta cholerna, krępująca cisza, w której usilnie dumałam jak wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji.
Czy powinnam postawić wszystko na jedną kartę i powiedzieć, jak bardzo kocham Rafaela?? Zapewnić go, że nawet, jeśli porzuciłby kapłaństwo- to niczego między nami nie zmieni? Czy byłby skłonny w to uwierzyć?
-Dobra...- powiedziałam wreszcie.- Muszę ci się do czegoś przyznać, Raf- sama nie mogłam wtedy uwierzyć, że się na to zdobyłam.
Obserwował mnie w ciszy, ale nagle skinął głową.
-No, więc...- wbiłam wzrok w swoje stopy we wzorzystych skarpetkach. Odetchnęłam głębiej, by uspokoić zdenerwowanie, ale to nic nie dało.
Rafael J. White 
Roześmiała się, ale ten śmiech był jakiś inny. Niespotykanie nerwowy, jakby bała się; jak zareaguję na to, co chciała mi powiedzieć. Mnie samego zżerały nerwy, bo bałem się, że ruszyło ją sumienie i zechce to wszystko zakończyć- wrócić do naszych wzajemnych relacji sprzed tamtej wspólnej nocy w hotelu Dolce Angello.
-Wiesz, Raf- powiedziała nadal z tym nerwowym chichotem- myślałam, że to będzie o wiele prostsze...- Musiała dostrzec, że zbladłem; ale kontynuowała.- No, ale jak powiedziałam A, to muszę powiedzieć B, więc... Chciałam powiedzieć, że to jest twój wybór i zrobisz, co chcesz i... Musisz pamiętać, że...- Powiedz to wreszcie!- Pomyślałem siedząc jak na szpilkach.- Powiedz, że chcesz być tylko "kumpelą"...! Czy co tam chcesz powiedzieć..!
-Niepotrzebnie to przeciągam- odezwała się nadal czerwona na twarzy, znów przeczesała dłonią włosy, a jej twarz rozjaśnił nieśmiały uśmiech. Byłem tak zdenerwowany, że w uszach słyszałem dudnienie własnego serca.- Musisz pamiętać, że cokolwiek zrobisz, nic się nie zmieni, a ja... Ja nadal cię kocham, Rafael i...
Zamarłem w bezruchu. Zrobiło mi się gorąco, a serce w mojej piersi chyba zaczęło tańczyć. Zerwałem się na równe nogi. Ogromnie zakręciło mi się w głowie i...
Victoria, partnerka księdza Rafaela 
Zdążyłam go złapać, zanim zrobiłby sobie krzywdę. Byłam tym niezmiernie zaskoczona i niezbyt wiedziałam, z jakiego powodu stało się tak, że...
Rafael po prostu stracił przytomność!
Z trudem doprowadziłam go do łóżka i ułożyłam w nim nieprzytomnego księdza, po czym pobiegłam po pomoc.
***
Pół godziny później do środka wszedł Gabriel z jakimś chłopakiem, który miał w palcach skórzaną torbę lekarską.
-Nie uderzył się w głowę?- Zapytał rzeczowo młodszy od Gabriela młodzik.
-Nie... Zdążyłam go podtrzymać..
-Pani? Nie sądzę, żeby takie chucherko... Ekhm- w tym momencie drgnął szybko, a Gabriel zarobił od niego krzywe spojrzenie.- No, dobrze... Ksiądz Rafael leczy się na coś?- Wypytywał grzebiąc w torbie. Wyciągnął stamtąd stetoskop.
-Nie- zaprzeczyłam zdziwiona.
Chłopak z wprawą rozpiął lekko koszulę Rafa i zaczął go osłuchiwać.
-Oddech w porządku.- Zakładając na szyję stetoskop sięgnął do kieszeni po wąską latarkę, lecz w tym momencie Rafael odzyskał świadomość i rozejrzał się po nas zaskoczony.
-Co... Co jest?- Zapytał ochrypłym głosem.
-Vix mówiła, że nagle straciłeś przytomność- odpowiedział Gabriel, napiętym tonem.
-Nic mi nie jest. Po prostu zrobiło mi się trochę yyy słabo...- wydukał ciemnowłosy niemrawo.

Gabriel dał radę jakoś przekonać Rafa, żeby pozwolił się zbadać. Wyszliśmy z pokoju.
Stojąc na korytarzu zastanawiałam się, z jakiego powodu Rafael zemdlał. Czy to przez nerwy? A może naprawdę na coś choruje, a ja o tym nie wiem?
Z ponurych rozmyślań wyrwał mnie Gabriel, mówiąc:
-Nic mu nie będzie. Mój brat jest lekarzem- uspokoił.
Spojrzałam nań zmartwiona, ale dopiero po kilku chwilach dotarła do mnie ważna informacja.
-To twój brat??- Wypaliłam z szeroko otwartymi oczami.
-Najmłodszy z moich braci i rok młodszy ode mnie. Ma na imię Cristian- odparł wzruszając ramionami, jakby było to oczywiste.
Vincenzo. Policjant.
Cristian. Lekarz.
Ciekawe, czym zajmuje się trzeci brat Gabriela- zastanowiłam się nagle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz