środa, 15 stycznia 2020

Watashi no Akuma Rozdział XXI: Wydarzenia w Velletri -Cristian-

Rafael J. White 
Dwudziesty pierwszy marzec A. D. 1990.
Victoria wściekła się na mnie w związku z tym, że załatwiłem jej przymusowy urlop.
Wraz z Gabrielem szliśmy właśnie do kancelarii kardynała Lombardi, by wziąć kolejne zlecenie.
Gabriel był dziwnie zasępiony, ale kiedy zapytałem go o tego powody, odparł, żebym się nie wtrącał.
Hydra i Smoki nadal wyrzynały się wzajemnie. Dodatkowo problem stanowili pojawiający się w zastraszającym tempie Nocni, a mnie denerwował fakt, że chcą nas wysłać na jakiś wygwizdów.
-Dokąd?- Zapytał Gabriel dziwnie rozkojarzony, jakby dopiero co się obudził.
-Velletri- powtórzył uprzejmie kardynał Lombardi.
Blondyn zbladł i cofnął się z przerażeniem w oczach, a ja zastanawiałem się, co on wie o tym miejscu; czego ja nie wiem.
-Są tam jakieś ofiary? Na co mamy polować?- Wyrwało mu się z ust.
-Na szczęście jeszcze nie, ale pogłoski mówią o kilku Wilkołakach- oznajmił Snow.
Zielonooki zbladł jeszcze bardziej.
-Ty coś wiesz na ten temat-zauważył kardynał Lombardi.
-Pochodzę stamtąd, dlatego pytam-wiedziałem, że Gabriel coś podejrzewa. Coś, co może go złamać i jeśli to prawda...
-Znamy tożsamość tego Ścierwa na sterydach?- Zapytałem krótko, a "Uczniak" spojrzał na mnie jakbym był zdechłym i wyjątkowo obrzydliwym gryzoniem.
-Jak dotąd nie. Podobno to żaden z mieszkańców. Niewiele o nim wiadomo- powiedział Snow.
-Przepraszam, muszę wyjść i ochłonąć- odezwał się blondyn idąc do drzwi, po czym po prostu wyszedł.
Gabriel, zwany Uczniakiem 
Najpierw pogróżki i postrzał Vincenzo.. Teraz jeszcze to... 
Ile jeszcze Hydra będzie chciała mi odebrać?? Czy na "Koronie Cierniowej" też się zawiodę? 
Jeśli Cristian jest wśród tych wilków we wsi... Czy będę mógł go zabić? Czy potrafiłbym skrzywdzić własnego brata? 
W mojej głowie kłębił się rój pytań i wątpliwości. Nienawidziłem tego, bo zawsze potrafiłem działać rozsądnie i bez jakichkolwiek emocji. Teraz czułem tylko strach, rozdrażnienie i kompletną bezsilność. 
Mogli wszystkich pozabijać. 
Z drugim w kolejności bratem, Marcusem, nie rozmawiałem od wielu lat- conajmniej od dwunastu, gdy dowiedział się, że należę do Hydry. Kontakt urwał się totalnie, gdy osiem lat temu wróciłem do domu, po tym co zrobili ojcu. Wściekł się i wyrzucił mnie stamtąd, jak psa. Czy jego też stracę...? Czy zginie z ich rąk nienawidząc mnie... ? 
Rafael J. White 
-KURWA ZAJEBANA MAĆ!- Zaklął nagle z szewską pasją Gabriel, chodząc w tę i spowrotem po korytarzu. 
Księża nie skomentowali tego w żaden sposób. 
-Księże Rafaelu, przypilnuj tego młokosa, z Bogiem- rzucił na odchodne kardynał. 
-Oczywiście, Ekscelencjo. Zostańcie z Bogiem- pożegnałem się wychodząc. 
Nigdy nie widziałem, żeby Gabriel był w takim rozstrojeniu emocjonalnym. Od kiedy go poznałem, zawsze rządziły nim chłód, obojętność i rozwaga. Rzadko klął na coś, bardziej starał się wpaść na inne rozwiązanie problemu. Jego powiedzenie brzmiało: jeśli wyjebią mnie drzwiami, to wejdę pieprzonym oknem i zawsze się tego trzymał. Teraz jednak nie wiedziałem, co nas czeka i czy Gabriel będzie w stanie się z tym zmierzyć.
Zdążył się uspokoić zanim wyszedłem, ale nadal miał taki wyraz twarzy, jakby żywcem szedł w otchłań piekielną.
-Skąd znasz to miejsce?- Odważyłem się zapytać.
-Pochodzę stamtąd. Znam tę dziurę jak własną kieszeń- odparł niechętnie.- Najlepiej będzie, jak pojedziemy pociągiem-skomentował zarzucając plecak na ramię. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz