Nie mogłem uwierzyć, że to się działo naprawdę.
-Tym razem to ty całujesz jak kłoda- powiedziała zakłopotana.
Nie miałem pojęcia, co właściwie zrobić w takiej sytuacji. Odpowiedzieć coś złośliwego? Obrócić to w żart? Jak zareagować?
-Chyba z nas obojga takie dwie kłody- stwierdziłem, wychylając się ostrożnie zza węgła kolejnego budynku.
***
Noc, tego samego dnia była piękna i bezwietrzna, a także pełna pięknych gwiazd, ale nie było to aż tak ważne...
Victoria była bezpieczna, ale wiedziałem, że to wszystko tak szybko się nie skończy, a w mieście przez pewien czas będzie niebezpiecznie.
Victoria była bezpieczna, ale wiedziałem, że to wszystko tak szybko się nie skończy, a w mieście przez pewien czas będzie niebezpiecznie.
***
Przepuściłem Vix w drzwiach i w ostatniej chwili uchyliłem się przed pięścią.
-Nadal czujny- skomentował Bordeaux opuszczając dłoń do boku.
-Spodziewałbym się raczej Rafaela- stwierdziłem z namysłem. Wtedy dostałem dzwona w potylicę.
-Wedle życzenia, jaśnie pana- Rzucił wspomniany, a Victoria parsknęła śmiechem.
Oddałem mu, szturchańcem w ramię.
-Kim byli ci skośnoocy?- Zapytał już poważniej Raf.
-Chińska mafia. Chciałem zająć czymś Hydrę na jakiś czas- odparłem.
-Co myślisz robić z tym dalej?- Dostrzegłem, że Victoria przygląda się nam uważnie.
Ruchem głowy wskazałem mu korytarz i ruszyłem przed siebie w stronę komnat.
Rafael bez słowa ruszył za mną.
-Nadal czujny- skomentował Bordeaux opuszczając dłoń do boku.
-Spodziewałbym się raczej Rafaela- stwierdziłem z namysłem. Wtedy dostałem dzwona w potylicę.
-Wedle życzenia, jaśnie pana- Rzucił wspomniany, a Victoria parsknęła śmiechem.
Oddałem mu, szturchańcem w ramię.
-Kim byli ci skośnoocy?- Zapytał już poważniej Raf.
-Chińska mafia. Chciałem zająć czymś Hydrę na jakiś czas- odparłem.
-Co myślisz robić z tym dalej?- Dostrzegłem, że Victoria przygląda się nam uważnie.
Ruchem głowy wskazałem mu korytarz i ruszyłem przed siebie w stronę komnat.
Rafael bez słowa ruszył za mną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz