Powoli, nieświadoma nie znajdującego się na swoim miejscu kawałka chłonnej tkaniny odwróciłam się ku drzwiom. Raf zamknął usta, jakby nagle nie chciał już zaczynać rozmowy. Tylko obserwował, prześlizgując się tymi jasnymi oczami z dziwną miną.
-Rafael?- Zapytałam cicho.
Drgnął i odchrząknął.
-Ręcznik ci się zsunął- zauważył i uciekł wzrokiem gdzieś na bok.
Podskoczyłam jak oparzona. Przecież stoję przed nim kompletnie nago! Zebrałam tkaninę z podłogi i owinęłam się nią szybko z zakłopotanym wyrazem twarzy.
Raf po chwili podszedł i objął mnie w kibici, przytulając.
Pocałował. Najpierw delikatnie i nieco nieśmiało, ale kiedy zaczęłam to odwzajemniać, całował coraz goręcej. Trwało to jakiś czas, po którym Raf odsunął się lekko.
-Przepraszam- powiedział cicho ten subtelny tembr, a po chwili Rafael wyszedł z pokoju.
Nie rozumiałam, z jakiego powodu mnie przepraszał. Ostatnio zachowywał się trochę dziwnie, jakby nie do końca był sobą; a w dodatku chciał porzucić kapłaństwo...
Czy podjął tę decyzję wyłącznie z mojego powodu? A może czuł się winny tego, co ostatnio działo się pomiędzy nami? Bał się konsekwencji, czy uważał, że to jedyne słuszne rozwiązanie?
Nadal miewałam te koszmary, choć trochę rzadziej, niż jeszcze miesiąc temu. Poza tym czułam coś również do tych szafirowych oczu; ale także Gabriel nie pozostawał mi obojętny; bo choć pogubił się w życiu, to starał się wszystko w jakiś sposób naprawić.
Nadal usiłowałam sobie przypomnieć, kim było alter ego Gabriela; ale moje starania spełzały na niczym. Dawne wspomnienia nadal spowijała gęsta mgła tajemnicy. Jednocześnie chciałam się dowiedzieć, kim byłam zanim straciłam pamięć i bałam się tego, czego mogłabym się o dawnej sobie dowiedzieć. Ta wszechogarniająca niepewność jeszcze bardziej napędzała mój strach, bo obawiałam się wielu rzeczy, ale najbardziej...
Najbardziej bałam się, że stracę Rafaela.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz