Victoria, partnerka księdza Rafaela
Przewracałam się z boku na bok, nie mogąc zasnąć.
Ten ciemny błękit, który pojawił się w oczach Gabriela był tak bardzo znajomy, zupełnie jak owo przejmujące moje ciało dygotanie, które czułam patrząc w te oczy i chociaż nie wiem, kim był ów ktoś i kiedy go spotkałam, czułam wobec niego coś niepojętego. To uczucie sprawiało, że moje serce gwałtownie zmieniało zwykły, wolny rytm na galop, a oddech ze spokojnego szmeru na płytki dech.
Czułam wobec tej osoby ogromną tęsknotę, mimo że nawet nie wiedziałam, dlaczego tak się działo.
Czy był dla mnie kimś ważnym w tamtym życiu, którego nie pamiętam? Czy go znałam? I w końcu: czy kiedykolwiek będę chciała przypomnieć sobie, kim byłam zanim spotkałam i pokochałam duchownego o imieniu Rafael, oraz ex-Egzekutora Hydr, czyli właśnie Gabriela?
Te bezdenne tęczówki i miły dla uszu głos nie pozwalały mi dziś zasnąć. Rozmyślania stale zbaczały, a ciekawość ciągle rosła, poza tym...
Ostatnia nerwowa atmosfera stworzyła pewien mur pomiędzy mną, a Rafaelem. Myślałam, że po tym, jak wyznam mu swoje uczucia wszystko się zmieni; wyprostuje, ale bardzo się pomyliłam i zrozumiałam, że to nie wystarczy..
-Czy to nadal za mało?- Szepnęłam smutno, wpatrując się w księżyc za oknem.
Rafael J. White
Vincenzo niewiele wiedział o owym "alter ego" młodszego brata, poza tym; że ta dusza zachowała tożsamość Nicolae Bordeyan'a.
Dostrzegłem również, że Victoria, mimo swojej amnezji, zdawała się skądś znać tego ducha.
Sam wiele już w swoim czterdziestoletnim życiu widziałem, lecz nigdy jeszcze nie spotkałem się z "człowiekiem o dwóch twarzach"; a raczej "człowiekiem-duchem"; bo to pierwsze określenie było ucieleśnieniem samego tylko Gabriela, jako byłego członka organizacji Hydra.
Sam Gabriel był osobą wyjątkowo tajemniczą, nieprzewidywalną i zarazem groźną.
Giorgio, jako policyjny kret w Hydrze opowiedział, że tam Gabriel był legendą i miał pseudo "Król"; co w domyśle miało oznaczać rządy twarde, ale sprawiedliwe. Szczerze, jakoś nie mógłbym w to uwierzyć, bo dla mnie Gabriel był pozbawionym skrupułów kłamcą i mordercą. Podejrzewałem też, że i zdrajcą.
Zastanawiało mnie też, kim był ów Bordeyan i czy to wszystko: począwszy od pierwszego spotkania przerażonej Vix, jej utraty pamięci i koszmarów, a skończywszy na zwerbowaniu w szeregi "Korony Cierniowej" poszukiwanego listem gończym członka lokalnej Mafii i mordercy oraz bracie policjanta, Gabriela: mogłoby być jakikolwiek kluczem do zasnutej mgłą przeszłości Victorii i tych wszystkich tajemnic.
Wracając do tematu Vix: od tamtej kłótni nic nie szło tak, jakbym chciał. Nie żywiłem do niej urazy, bo bezgranicznie ją kochałem, ale widząc jak patrzy na alter ego Gabriela, czułem w sercu ukłucie żalu i rozsadzającą mnie od środka palacą zazdrość, bo chciałem, żeby Vix była tylko moja i niczyja inna.
Zapalając nocną lampkę sięgnąłem po brewiarz i odszukując jedną ze stron, zacząłem się modlić w skupieniu. To zawsze przynosiło mi chociaż częściowy spokój i nadzieję, że jutro będzie w jakiś sposób lepsze, niż poprzedni dzień...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz