poniedziałek, 30 grudnia 2019

Watashi no Akuma Rozdział XVIII: Życie pod znakiem zapytania... - Wspomnienia i miłość

Po nieprzespanej nocy, czułem się koszmarnie, ale starałem się to ukryć.
-Ciężka noc, co?- Spytał ze zrozumieniem Gabriel.
-A który z was pyta?- Odparłem niemrawo, jeszcze nie rozgarnięty.
-To wcale nie było śmieszne- odburknął zielonooki z rozdrażnieniem.
-Wiem, przepraszam- odpowiedziałem szczerze.
Cofnął się o pół kroku.
-Ktoś cię podmienił, Księżulku?- Zapytał obserwując mnie podejrzliwie tymi znajomymi jasnozielonymi oczami.
-Podmienił? Nawaliłeś się od rańca tą swoją Zieloną Wróżką i masz zwidy?- Odparłem unosząc brwi w zdziwieniu.
Gabriel zapalił powoli.
-Chyba to wszystko nadal do mnie nie dociera- odezwał się po chwili zamyślony.
-Zaraz całkiem wam laczki z nóg pospadają- Giorgio wszedł do kuchni, a my zaczęliśmy pytać wzrokiem, o co tu chodzi.
-Co tym razem się...?- Zaczął Gabriel.
-Zapytaj się swojego walniętego brata. On- Suarez pokręcił głową z niedowierzaniem i zamilkł nagle.
-Co on chce zrobić, gadaj- zasyczał Gabriel potrząsając mocno tamtym.
G. jęknął słabo.
-On chce się ożenić- wymamrotał z przerażeniem.
Gabriel zbladł, jak kreda i wytrzeszczył oczy, szepcząc w głębokim oszołomieniu:
-Chyba cię pojebało!- Wypalił zszokowanym tonem. Zamrugał nagle.- Zaraz... Z kim on chce się hajtnąć??
-Z Pearl- wybełkotał w odpowiedzi jeszcze bardziej struchlały G.
-Z tą Pearl z Whisper of the Devil? - Milczące potwierdzenie Giorgio. - O, rany... No to już po nim.. Uczcijmy pamięć podeptanego romantyka minutą ciszy- zauważył grobowo Gabriel.
-Teraz to jedynie pójdzie do tej szkoły dla księży... No jak to się tam zwie...(?)- skomentował zrozpaczony partner Vincenzo, a mi coraz trudniej było powstrzymać się od śmiechu.
-Seminarium- podpowiedziałem nadal całym sercem próbując powstrzymać rechot.
-Właśnie, skąd wiesz..?- Chyba przy wcześniejszym spotkaniu umknęło mu to i owo, albo pozbywał się niepotrzebnych informacji.
-Przypominam, że jestem księdzem, ale co z tą Pearl? Za bardzo niedopasowana, czy co z nią nie tak?- Zaciekawiłem się nadal usiłując zachować powagę.
Obaj zmierzyli mnie takimi spojrzeniami, jakby właśnie objawił im się kretyn.
-Człowieku, na jakim świecie ty żyjesz? Ona go podepta...- zaczął zielonooki.
-Zmiażdży- zawtórował mu Giorgio.
-Zadręczy...- dodał z przekonaniem Gabriel.
-Wyrwie mu serce- dorzucił z przestrachem G.- Upiecze.
-Przeżuje..
I równocześnie ze smutkiem:
-...a potem wypluje.
Opadłem na najbliższe krzesło i ukrywając głowę w ramionach wybuchnąłem wesołym śmiechem.
-Z czego on ma zaciesz?- Zapytał Giorgio Gabriela, który chyba wzruszył ramionami w odpowiedzi.
-Mam nadzieję, że jeszcze nie jest za późno na uratowanie twojego braciszka- stwierdziłem tajemniczo.
Victoria partnerka księdza Rafaela. 
-Co ty masz zamiar zrobić?- Zapytał zaskoczony młodszy stopniem funkcjonariusz Suarez.
Raf uśmiechnął się niewinnie.
-Zobaczycie- rzucił niezwykle spokojnie. Widząc, że szykują się w drogę wpakowałam się do niedomykającego się bagażnika wozu Giorgio. Po kilku minutach usłyszałam trzask drzwi i dźwięk zapłonu, a potem pojazd ruszył. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz