sobota, 28 grudnia 2019

Watashi no Akuma Rozdział XVIII: Życie pod znakiem zapytania... - Wspomnienia i miłość

Gabriel, zwany Uczniakiem
Zrywam się gwałtownie z łóżka i mrugam oczami.
-Co to za popieprzony sen?- Mruknąłem pod nosem, przecierając oczy. Z salonu usłyszałem głosy. Jeden z nich należał do Rafaela, a drugi do Vincenzo. Kłócili się o coś.
Bezszelestnie wstałem i podkradłem się do przejścia, by podsłuchać jak najwięcej, bo wiedziałem, że klecha nigdy nie wścieka się bez wyraźnego powodu.
-Powinien o tym wiedzieć już od kiedy to stało się pierwszy raz- mówił Pan Zarozumiały ze złością w bladoniebieskich oczach.
-Gabriel i tak tego nie pamięta! Ma już dość kłopotów, żeby dokładać mu kolejnych- odwarknął ostro Vincenzo.- Obiecałem, że nigdy się o tym wszystkim nie dowie.
O czym oni rozmawiają? Czego mam się nie dowiedzieć i komu Vincenzo to obiecał? Dlaczego Raf aż tak naciska na wyjawienie mi tej tajemnicy?
Przysłuchując się dalej tej głośnej wymianie zdań spojrzałem w taflę wiszącego w pokoju lustra i widząc prawe oko w barwie ciemnobłękitnej z cichym okrzykiem odskoczyłem od zwierciadła i potykając się o łóżko znów wylądowałem na materacu. Powoli się uspokoiłem i podszedłem do lustra. Tym razem moje oczy w tafli były zwyczajnie jasne i zielone, jak zwykle. 
Wtedy odbicie ukazało mi moją własną twarz o szafirowych tęczówkach, która uśmiechała się kpiąco. Po chwili jego usta poruszyły się układając w słowa:
-Chcesz wiedzieć? Idź i zapytaj swojego brata..
Zastanawiałem się, czy to zwykłe przywidzenia; czy jakiś wymyślny żart Giorgio.
-Powinien wiedzieć, V- odezwał się właśnie Giorgio.- Czasami odnoszę wrażenie, że to on powinien być twoim starszym bratem, bo ma o wiele więcej powagi, niż ty- odezwał się uszczypliwie do Vincenzo.
-Czego się tak drzecie..? Pali się, czy co..?- Zacząłem udając, że dopiero co się obudziłem.
-Cześć, Uczniak- zamarłem w bezruchu słysząc ten głos i poczułem, że moje serce wali, jak młotem.
Obaj natychmiast przestali się kłócić i zwrócili na mnie wzrok, jakby widzieli ducha. 
-Victoria- obróciłem się na pięcie i przyciągnąłem ją mocno przyciskając do piersi.- Moja Nauczycielka.. 
-A nie draga?- Wymówiła jakieś dziwne słowo, którego nie zrozumiałem. Przyjrzała mi się uważniej.- No tak, zdjąłeś te ciemne soczewki i przestałeś udawać- kompletnie nic z tego nie rozumiałem.
Odsunąłem się kilka kroków w tył zdziwiony.
-Udawać? Nie wiem, o co ci chodzi. Kiedy i jak w ogóle się tu znalazłaś? Co się dzieje...?- Byłem w zupełnej rozsypce. Przerażony i zdezorientowany nie wiedziałem, co się w ogóle stało.- Cholerne zaniki pamięci!!- Kopnąłem mocno w stary kredens i wbiłem oczy w podłogę. Do czego powinienem się przyznać, skoro nawet tego nie pamiętam?? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz