piątek, 27 grudnia 2019

Watashi no Akuma Rozdział XVII: Kim naprawdę jest Gabriel?

Vincenzo zerwał się z miejsca i odsunął się w stronę drzwi z bronią w ręku.
-Obaj zostajecie aresztowani. Wszystko, co powiecie może zostać użyte przeciwko wam- szarooki zaczął szukać czegoś przy pasku.
-Zgubiłeś coś?- Alter Gabriel widząc jego konsternację z drwiącym uśmiechem na twarzy pokazał mu trzymane w dłoni policyjne kajdanki.
-To miłe, że je znalazłeś- prychnął groźnie Vincenzo- możesz grzecznie przykuć się do kolegi- odbezpieczył broń, którą do nas mierzył.
-A co, jeśli nie postąpię, jak chcesz?- Gabriel numer dwa był niezwykle ironiczny.
-Postąpisz- odezwał się tuż za nim Giorgio mierząc w głowę blondyna.
-W porządku- oczy w kolorze lapis lazuli błysnęły łobuzersko i zanim zdążyłem pojąć, o co chodzi musiałem kryć się przed kilkoma rykoszetami. Nie minęło pięć minut, a Giorgio i Vincenzo siedzieli tyłem do siebie na kuchennych krzesłach, skuci ze sobą dwoma parami kajdanek i bez broni. Powoli wynurzyłem się zza drzwi i widząc, że niebezpieczeństwo minęło wyszedłem z ukrycia.
-Teraz pogadamy inaczej- odezwała się kopia Gabriela obojętnie z bronią opuszczoną do boków.
-Przyjechałem z innym policjantem- oznajmił G.- Jeśli nie wrócę za dwadzieścia minut..
-Nie będę potrzebował aż tyle- przerwał mu spokojnie Gabriel.- Chcę tylko wiedzieć, co wiecie o Victorii Draculea- oznajmił.
-O kim??- Zdumieli się obaj.
-Victoria Draculea- zasyczał przez zaciśnięte zęby Gabriel.
-Nikogo takiego nie znamy- zauważył zaskoczony Giorgio.
Kopniak. Obaj związani wylądowali razem z krzesłami na podłodze.
-Naprawdę nie znam nikogo takiego- warknął Giorgio po kilku minutach tortur.
-Może to odświeży ci pamięć- Gabriel nigdy nie mierzyłby z broni do własnego brata.
-Zostaw go- Zacząłem ostro opierając krótki miecz na gardle sobowtóra. Chwilę później pod wpływem kopniaka odbiłem się od zlewu i musiałem unikać pięści i nóg Gabriela o ciemnoniebieskich oczach.
-Nikomu tutaj nie można ufać... Nawet własnej rodzinie- Gabriel po tych słowach nagle zamrugał i na chwilę w tych oczach pojawiła się dobrze znana mi zieleń, lecz nie gościła tam zbyt długo, bo ten drugi Gabriel jakby świadomie dominując, stłamsił swóje drugie "ja".
Usilnie zastanawiałem się, co zrobić, żeby powstrzymać sobowtóra Gabriela od celu, który sobie upatrzył...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz