Gabriel, zwany Uczniakiem
Siedziałem przy odpoczywającym starszym bracie, starając się przypomnieć sobie, co się stało na Piazza di Trevi.
Ostatnie, co pamiętam to to, że Raf i ja walczyliśmy z Nocnymi, a potem pojawił się Vlad...
-Gdyby nie te cholerne dziury w pamięci- mruknąłem poirytowany.
Wydawało mi się, że to wszystko powiązane jest właśnie z Vladem, bo od kiedy nasze drogi się przecięły, stwierdziłem u siebie te "częściowe napady amnezji".
Upiłem kolejny łyk absyntu i spojrzałem na śpiącego spokojnie brata. Czasami zdawało mi się, że wcale nie jestem podobny do nikogo w rodzinie, a już zwłaszcza do żadnego z braci. Może to wszystko jest związane z tym, że czegoś o sobie nie wiem? Może wcale nie jestem ich bratem, ani synem Damona i Ofelii...?
Ciemny blondyn zachrapał głośno i po chwili otworzył szare oczy. Drgnąłem, gdy wziął mnie za rękę. Zawahałem się, ale musiałem go o to zapytać...
-Vincenzo... Czy ja..? Czy zostałem adoptowany?- Zadałem to pytanie patrząc mu prosto w oczy.
Ciemny blondyn zachrapał głośno i po chwili otworzył szare oczy. Drgnąłem, gdy wziął mnie za rękę. Zawahałem się, ale musiałem go o to zapytać...
-Vincenzo... Czy ja..? Czy zostałem adoptowany?- Zadałem to pytanie patrząc mu prosto w oczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz