poniedziałek, 23 grudnia 2019

Watashi no Akuma Rozdział XVI: Krwawa Plaga

Victoria, partnerka księdza Rafaela
Mimo tego, że spałam, nadal słyszałam głosy lekarzy i pielęgniarek, którzy się mną zajmowali, poza tym...
Chciałam jak najszybciej dojść do końca pełnych zła i okrucieństwa wspomnień Gabriela. Zaczęłam się zastanawiać, czy bałabym się go, gdybym wcześniej poznała prawdę. Nie wiedziałam.
***
Wiele drzwi i krętych korytarzy później stałam na balkonie oświetlonym blaskiem księżyca w pełni. Obok zielonookiego stał Rafael.
-Urwę ci łeb, jeśli ją skrzywdzisz- odezwał się po długim milczeniu brązowowłosy.
-Ładna ta twoja dziewoja- Gabriel w wyluzowanym stylu opierał się o kamienną barierę i patrzył w dół.
-Ona nie jest moją dziewoją, a ty uważaj na słowa- odwarknął ostro Raf.
Gabriel spojrzał na Rafaela inaczej, niż przedtem. Bardziej poważnie i dojrzale.
-Jesteś w niej zakochany, księżulku- zauważył patrząc na ruch uliczny na dole.
-W nikim nie jestem zakochany, więc przestań pieprzyć- rozzłościł się Raf, unikając wzroku Gabriela.
-Księża nie powinni kłamać. Zresztą nikomu nie powiem- obiecał z porozumiewawczym uśmieszkiem.
-Strzeż mnie, Boże przed takim powiernikiem- westchnął ciężko Raf zwracając się do Stwórcy.
Gabriel nucąc coś nadal wodził oczami za sznurem aut w dole.
-Nie chcę być za mądry, ale nie przyznając się do tego, że ją kochasz; oszukujesz sam siebie- zauważył wreszcie.
Raf bardzo powoli opuścił drżące, zaciśnięte pięści do boków. Jednak nie wytrzymał i rzucając się na Gabriela, staranował go i obaj niemal wypadli z tego balkonu.
-Nic o mnie nie wiesz!.- Warknął wściekły brązowowłosy.- Zupełnie nic nie wiesz!!
-Byłeś bity w dzieciństwie, jak każde dziecko alkoholików.
Cios. 
Gabriel odbił się od ściany budynku i wylądował na kolanach, ale Rafael dodatkowo zapodał mu kopa w żebra. 
-Jak śmiesz, ty śmieciu?!- Rozwścieczył się.
Gabriel powolutku podniósł się i usiadł pod ścianą. 
-Miałem przyjaciela, którego rodzice przepijali wszystko. Musiał kraść, żeby mieć cokolwiek do jedzenia. Tacy ludzie to dla mnie śmiecie, Rafael. Pieprzone śmiecie- zaakceptował z niechęcią.- Trochę mi go przypominasz...
-A ty niby skąd pochodzisz?- Warknął Rafael.
Gabriel westchnął głęboko, a te zielone oczy lekko pociemniały. 
-Nazywam się Gabriel Damon Borgia. Jestem trzecim synem Damona Vincenzo Borgii, rolnika. Pochodzę ze wsi Velletri. Posiadam uprawnienia na kombajn i ciągnik rolniczy. Skończyłem ogólniaka, ale nie poszedłem na studia. Zadając się z niewłaściwymi ludźmi zostałem Prawą ręką Węża i najmłodszym Egzekutorem organizacji Hydra. Mordercą Mafii Hydra. Co jeszcze chcesz o mnie wiedzieć?- Zapytał z niechęcią.
-Mówisz tak, jakbyś był z tego dumny- stwierdził Rafael.
Gabriel roześmiał się ponuro i bez wesołości.
-Kiedyś byłem, teraz bardzo tego żałuję. Od siedmiu lat żałuję- powiedział cicho i smutno. - Jestem tylko śmieciem, bo to przeze mnie mój ojciec...- Gabe drżącą ręką sięgnął za pazuchę i po chwili wsunął w usta papierosa, po czym zapalił i zaciągnął się dymem- przeze mnie stał się pieprzonym kaleką! Gdyby nie ja, Hydra nie zrobiłaby mu krzywdy, rozumiesz??!- Ukrył twarz w dłoniach.- To wszystko moja wina...- nerwowo zaciągnął się dymem.- Dlaczego nie zabiła mnie, do jasnej cholery?! Wytłumacz mi: dlaczego?!- Krzyknął z bezsilną złością. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz