***
Półtorej godziny później wspólnymi siłami uprzątnęliśmy truchła, układając z nich stos. Rafael obchodząc dookoła fontannę stukał butami w kamienne płyty, a ja obserwując jego zachowanie, zastanawiałem się, co on do kurwy nędzy wyprawia. Po chwili gwizdnął przez zęby i rozglądając się uważnie, schylił się wyciągnął jedną z kamiennych płyt, po czym zanurkował w dziurze i wyjął cztery pięciolitrowe baniaki z jakąś cieczą.
-Woda święcona- wyjaśnił widząc moje zdziwienie.
Zabrałem się do pomocy w uporządkowaniu tego burdelu.
-To chyba nie koniec na dzisiaj- zauważyłem, patrząc na płonący stos dostrzegłem Rafa znaczącego dłonią krzyż i mruczącego coś pod nosem.
-Wątpię- potwierdził sprzątając plastikowe butelki, wrzucił je spowrotem do skrytki i włożył płytę na miejsce.
Rafael J. White
Następnego dnia, przed świtem...
-Padam na mordę- powiedział ze zmęczeniem Gabriel wlokąc się za mną.
Obserwując go ukradkiem rozmyślałem, jakim cudem ktoś taki, jak on mógł bez przeszkód używać legendarnej broni inicjatora naszej organizacji.
-Ateista pieprzony- mruknąłem do swoich rozważań.
-Dzięki- rzucił w odpowiedzi zielonooki. Szedł powoli, z fajką w zębach i dłońmi w kieszeniach płaszcza.- Z Victorią wszystko w porządku?- Zapytał.
-Interesuje cię to po tym, jak zostawiłeś ją bez słowa wyjaśnienia? Gdzieś ty się właściwie podziewał?- Zapytałem wkurzony na niego.
Gabriel przysiadł na jakiejś ławce i spojrzał na mnie.
-Oczywiste, że obchodzi mnie, co się dzieje z Victorią- oznajmił patrząc na mnie poważnie- bo byłem, gdzie byłem właśnie ze względu na nią.
-Nic z tego nie rozumiem- zniecierpliwiłem się.
-Człowieku, zlituj się i wykombinuj skądś kawę. Wszystko Ci powiem, ale potrzebuję doładowania w postaci niesłodzonej kofeiny- westchnął ciężko.
-Trzymam cię za słowo- rzuciłem w niego torbą, a on jęknął chwytając ją. Ruszyłem w stronę znajomej kawiarni i wszedłem do środka.
-Dwie kawy na wynos, Grace- rzuciłem do młodszej ode mnie dwa lata niziutkiej czarnulki.
-Och, Rafael. Jak zawsze wyglądasz jak bóg seksu- ech, moja stara znajoma.. Zawsze miała niewyparzony język.
-Bluźnisz, owieczko- odciąłem się przyjaźnie.
-To Pan Bóg jest złośliwy w swojej miłości, że przywołuje do swojej armi takich przystojniaków, Raf- uśmiechnęła się ciepło.
-Wcale nie jestem przystojny, dzięki za kawę- rzuciłem wychodząc.
To jakiś problem, że lubię patrzeć na przystojnych facetów?- Usłyszałem obrażony ton głosu Vix.
Gabriel pociągnął nosem.
-Kawa..- po nieprzespanej nocy wyglądał jak chodzące zombie.
-No, więc...?- Usiadłem obok i spojrzałem na niego wyczekująco podając mu styropianowy kubek.
Gabriel upił łyk kawy i zastanowił się przez chwilę, po czym podjął opowieść...
-Ten facet naprawdę bardzo mi się nie podoba- zauważył podejrzliwie.- Cała Hydra kłania się na sam jego widok i jeszcze do tego mu nadskakują.. Vlad, kurwa jego mać- dodał z irytacją.
Drgnąłem szybko na dźwięk tego imienia, pytając szybko:
-Nosi jakiś pierścień?
-Nie powinieneś w ogóle się do niego zbliżać, ty tępa mózgownico- rozzłościł się, niewiadomo czemu.
-Podaj mi choć jeden powód- odwarknąłem chłodno.
Rafael zmierzył mnie wzrokiem, a jego blade oczy pociemniały przez gniew.
-Vlad III-ci Dracul, zwany Palownikiem- oznajmił cicho patrząc w przestrzeń.
-Nigdy nie byłem dobry z historii-odparłem przepraszajaco.
-Hospodar włoski. Według legendy w Wielkanoc 1457. roku pod pozorem świątecznego śniadania, schwytał zdrajców ojca i brata. Jednych wbito na pale, a reszta musiała iść morderczym marszem, dwieście kilometrów przez góry do Poenari. Ci, którzy przeżyli przymusowo pracowali na budowie kolejnego zamku Palownika. Jest o nim jeszcze wiele strasznych legend...
-...z których większość to ohydne łgarstwa- oznajmił ten głos.
Gabriel pociągnął nosem.
-Kawa..- po nieprzespanej nocy wyglądał jak chodzące zombie.
-No, więc...?- Usiadłem obok i spojrzałem na niego wyczekująco podając mu styropianowy kubek.
Gabriel upił łyk kawy i zastanowił się przez chwilę, po czym podjął opowieść...
-Ten facet naprawdę bardzo mi się nie podoba- zauważył podejrzliwie.- Cała Hydra kłania się na sam jego widok i jeszcze do tego mu nadskakują.. Vlad, kurwa jego mać- dodał z irytacją.
Drgnąłem szybko na dźwięk tego imienia, pytając szybko:
-Nosi jakiś pierścień?
Gabriel, zwany Uczniakiem
-Złoty, ze zwiniętym w kłębek smokiem, ziejącym ogniem, a co?- Zdziwiłem się, a Rafael nagle zakrztusił się kawą.-Nie powinieneś w ogóle się do niego zbliżać, ty tępa mózgownico- rozzłościł się, niewiadomo czemu.
-Podaj mi choć jeden powód- odwarknąłem chłodno.
Rafael zmierzył mnie wzrokiem, a jego blade oczy pociemniały przez gniew.
-Vlad III-ci Dracul, zwany Palownikiem- oznajmił cicho patrząc w przestrzeń.
-Nigdy nie byłem dobry z historii-odparłem przepraszajaco.
-Hospodar włoski. Według legendy w Wielkanoc 1457. roku pod pozorem świątecznego śniadania, schwytał zdrajców ojca i brata. Jednych wbito na pale, a reszta musiała iść morderczym marszem, dwieście kilometrów przez góry do Poenari. Ci, którzy przeżyli przymusowo pracowali na budowie kolejnego zamku Palownika. Jest o nim jeszcze wiele strasznych legend...
-...z których większość to ohydne łgarstwa- oznajmił ten głos.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz