Telewizor w barze nagle przerwał mecz. Na ekranie pojawił się prezenter miejscowej stacji.
-Przerywany program, aby nadać ważne wiadomości..- Przestałem słuchać, bo już od ponad godziny wiedziałem, co się dzieje.
-Robota- stwierdził Gabriel widząc moją minę.
Jednym haustem wypiłem trunek. Gabriel również wstał.
-A ty dokąd, Gabe?- Zapytał ten policjant, Vincenzo.
Blondyn odwrócił się i spojrzał na obu poważnie.
-Wpadnę do ciebie później, braciszku- oznajmił krótko.- A teraz, lepiej stąd spadajcie- poradził spokojnie.
-Czemu? - Zapytał Giorgio.
-Później wszystko wyjaśnimy- zbył Gabriel i odeszliśmy.
-Skąd wiedziałeś, co się dzieje? - Zapytałem blondyna.
-Ten facet, który wbiegł. Jedna z nich chciała go schrupać na kolację- odparł. Poślizgnął się i oparł dłoń na ścianie baru i zaklął odzyskując równowagę. Wyciągnąłem ze śmietnika torbę, a on sięgnął po coś do buta.
Trzask, a po chwili trzymał w dłoni..
Gabriel, zwany Uczniakiem
-Skąd To masz?- Ton Rafaela pełen był równocześnie czci i niewytłumaczalnej trwogi.
-Znalazłem kiedyś u siebie w plecaku, to se wziąłem- wzruszyłem ramionami, starając się nie pokazać po sobie zdziwienia jego zachowaniem.- Właściwie o co ci chodzi? Broń to broń.
Rafael zmierzył mnie wzrokiem.
-Czego ta moja Vix cię dotąd nauczyła..?- Pokręcił głową z niedowierzaniem.
-Poza sprzątaniem tego czegoś nie było czasu gadać o historii i innych pierdołach- zauważyłem wolno, biorąc z wewnętrznej kieszeni srebro rozłożyłem je szybko.- Tak w sumie, o co chodzi z tym krzyżykiem?- Zaciekawiłem się nagle, gdy przemierzaliśmy wąskie uliczki.
Rafael z orężem w dłoniach popatrzył na mnie z boku.
-To Krucyfiks założyciela organizacji. Zabytek, więc go nie zepsuj. Żaden z dotychczasowych członków "Księży Judasza" nie mógł być jego właścicielem-wytłumaczył zwięźle.
Przystanąłem i spojrzałem inaczej na broń w prawej dłoni.
-To znaczy, co się działo, jeśli ktoś go wziął?- Zacząłem.
-Parzył- odparł Raf. Nie zdążyłem go ostrzec, a Nocny już leżał na ziemi z dziurą po kołku w serduchu.
Grupa kilkunastu Nocnych nas otoczyła.
Zaczęła się robota...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz