czwartek, 19 grudnia 2019

Watashi no Akuma Rozdział XV: Tajemniczy przyjaciel mojego brata....

Wpatrzony we własnego brata mrugałem oczami w głębokim oszołomieniu.
-Vincenzo- wychrypiałem sięgając do płaszcza po papierosy i zapalniczkę. Drżącą ręką wsunąłem w usta papierosa i męczyłem się z ogniem.
Giorgio wyjął mi go z dłoni i przekręcając metalowe kółko przysunął zapłon do końcówki szluga.
-Nerwowy ten twój braciszek, V- rzucił do partnera.
-Jeszcze nie wiesz, co robi; jak jest nerwowy- odparł wesoło Vincenzo.
Przysłuchiwałem się rozmowie obserwując ludzi w zatłoczonym barze. Wtedy zauważyłem...
-Rafael- wymsknęło mi się.
Idąc w stronę położonego niedaleko stolika minął nas, ale nagle, jakby coś skojarzył i zwracając głowę spojrzał wprost na mnie.
-Mamy do pogadania- oznajmił patrząc mi w oczy.
-Kim on jest, Gabriel?- Zapytał mnie mój brat.
-O czym to Pan Zarozumiały chce ze mną gadać?- Uspokoiłem się i wróciła mi ironia.
-O Vix, Panie Tępa Mózgownica- zasyczał przez zęby.
Zerwałem się na nogi, pytając:
-Co z nią??
-Mogę dowiedzieć się kim Pan jest i o co tu chodzi?- Zapytał poirytowany Vincenzo, ale Raf odparował:
-Nie i nie.
Na twarzy mojego brata pojawił się grymas rozdrażnienia.
-Może to Pana przekona- stwierdził groźnie wystawiając blachę przed nos Rafaela.
Brunet odczytał dane z legitymacji.
-Hm, to zdecydowanie zmienia postać rzeczy- odezwał się po chwili.- Rafael J. White, jestem księdzem. O, kogo ja widzę- dostrzegł Giorgio, a Vincenzo zapytał:
-Wy się znacie?
-To on prawie połamał mi szczękę- wyjaśnił krótko G.
-Zaraz... Księdzem?- Wypalił mój starszy brat zdumiony, spoglądając na mnie.
-Długa historia- rzuciliśmy równocześnie ja i Raf.
-Więc o co chodzi z Vix?- Zapytałem.
-Jest w szpitalu- oznajmił Raf, siadając.- Rum- zwrócił się do przybyłej kelnerki.
Rafael J. White 
-Nic jej nie jest?- Zapytał zdenerwowany blondyn.
-Nadal jest nieprzytomna, ale później się wszystkiego dowiesz- uciął temat.
-Okej...
W tym momencie do baru wleciała niedoszła ofiarą Nocnej, którą niedawno musiał załatwić Gabriel.
-Cholera, znowu?- Zapytał z niechęcią, chowając się bardziej w cieniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz