wtorek, 17 grudnia 2019

Watashi no Akuma Rozdział XV: Tajemniczy przyjaciel mojego brata....

Dwie godziny później zapukałem do pokoju Vlada.
Słysząc spokojne zaproszenie, wszedłem do środka.
Vlad siedząc w fotelu wlepiał wzrok w telewizor pokazujący reportaż jakiejś stacji.
-Kiedyś musieliśmy długo czekać na jakiekolwiek wiadomości-zauważył powoli z podbródkiem podpartym na pięści. Lewą dłonią wskazał mi drugi fotel. Nosił na niej duży pierścień z wizerunkiem smoka.- Chciałeś o coś zapytać- niespotykane oczy w kolorze srebra wbiły się we mnie.
Usiadłem powoli i zastanowiłem się przez chwilę.
-Widziałem szyję Glorii- zauważyłem.
-I co?- Spojrzał na mnie leniwie.
-Wiem, kim jesteś- oznajmiłem udając zaniepokojonego.
Obserwował mnie długo i w milczeniu, z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
-Mam się ciebie obawiać?- Zapytał z niezdrowym zaciekawieniem.
-To zależy, czego się tutaj dowiem- odpowiedziałem siląc się na uprzejmość.
Vlad uśmiechnął się i upił łyk z kubka. Napój kolorem przypominał wino, ale miałem co do tego wielkie wątpliwości.
-Dobrze, pytaj o co chcesz; Gabrielu Damonie- powiedział po długim milczeniu.

Chciałem zapytać go o wiele rzeczy, ale wiedziałem; że nie mogę zapytać o nic, co dotyczyłoby Vix. Musiałem być bardzo ostrożnym graczem.
-Zastanawia mnie skąd tyle o mnie wiesz- oznajmiłem.
Przez jego twarz przemknął uśmiech, który nie objął oczu. Te nadal pozostały zimne jak lód.
-Sporo o tobie słyszałem. Tutaj wszyscy uważają cię za legendę. Możnaby powiedzieć, że jesteś ich celebrytą.
-Celebrytą?- Zdziwiłem się.
Upił kolejny łyk z kubka. Wtedy dostrzegłem błysk czerwieni w tych oczach.
-Otóż to. Najmłodszy Egzekutor i Prawica Węża... Kłamca nad kłamcami- lekki śmiech.- Aż dziwne, że po tym wszystkim jesteś jeszcze na wolności...
-Potrafię o siebie zadbać, ale dziękuję za troskę- dodałem uprzejmie.
-Może i tak, ale zastanawia mnie, jak zdrajca i morderca wszedł w kręgi ''Korony Cierniowej''- stwierdził udając zamyślenie.
-Masz na myśli ''Księży Judasza''? Przypadek? Wola Boża?- Zdążyłem dostrzec na jego twarzy obrzydzenie.- Nie mam pojęcia, w sumie i tak nie wierzę w istnienie Boga- wzruszyłem ramionami z obojętną miną.
Platynowowłosy spojrzał na mnie inaczej. Z większym zainteresowaniem.
-Chciałbyś wiedzieć, czy Oni Obaj istnieją?- Zapytał zaintrygowany.
-Kogo masz na myśli?- Zdziwiłem się, odwracając oczy od okna sięgnąłem do kieszeni po szlugi.
Vlad nagle zniknął. Sekundę potem poczułem jego kościste palce na moich ramionach i usłyszałem mrożący krew w żyłach szept:
-Całkiem smacznie pachniesz, jak na mordercę- zauważył stojąc tuż za mną, z palcami opartymi na moich ramionach. Bez wahania sięgnąłem do glana po nóż, ale właściciel srebrnych oczu nie pozwolił mi na to.
Bez słowa wyrwałem rękę z nożem i rozcinając nadgarstek nad kubkiem upuściłem trochę krwi do naczynia.
Cofnął się o krok w tył.
-No, no. W ten sposób okazujesz wierność i posłuszeństwo Hydrze?- Zapytał ze śmiechem.
-Zawarłem z Dieterem układ, z którego nie mam zamiaru się wywiązać- powiedziałem oplatając nadgarstek bandażem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz