wtorek, 10 grudnia 2019

Watashi no Akuma Rozdział XIV: Kawałki utraconych wspomnień..

Gabriel zwany Uczniakiem
Rafael... 
Będziemy Ją chronić przed wszystkim.
Razem, choć to z pozoru niemożliwe.
Dzięki, że dziś Ją chroniłeś... 

-Widziałem cię- mruknąłem kolejny raz odbezpieczając klamkę. Zdążyłem się skryć za węgłem budynku. 
Carabinieri. Szukali Hydr. Mógłbym powiedzieć nas- ale nie byłem już jednym z nich. Robiłem to wszystko tylko dla Vix. 
-Kim jest ta twoja, słodka Vix?- Zapytał tuż obok mnie głos. 
Vlad. Nie straciłem zimnej krwi odpowiadając:
-To moja siostra. 
-Łżesz. Masz trzech braci- zarechotał paskudnie. 
-W porządku, powiem prawdę: to moja córka- w tym momencie spojrzałem mu w oczy wyjątkowo spokojnie. 
-Jasne, córka... Znowu kłamiesz- odparł pewnym siebie tonem. 
-Nie każdy musi wiedzieć o moim prywatnym życiu. A propos: skoro już o tym mowa: powinienem cię zabić, bo za dużo o mnie wiesz- zdołałem skopiować jego uśmieszek unosząc lekko lewy kącik ust. 
Roześmiał się. 
-Spróbuj, jeśli wiesz jak- zauważył odchodząc. 
-Kiedyś się zdziwisz- rzuciłem za nim z fajką w zębach, przeciągając zapałką po drasce. Przytknąłem płonące drewno do papierosa i zaciągnąłem się lekko. 
Ukryłem broń w kaburze i ruszyłem spokojnym, acz szybkim krokiem ulicą. 

-Niech was wszystkich szlag! Co za durnie! Nie potraficie rozpoznać i znaleźć jakiejś głupiej dziewuchy- Dieter był dziś wyjątkowo nie w sosie, a ja walnie się do tego przyczyniłem. 
-Poprawka, Dieter. Ci za mną to idioci; ja nie mam z tym nic wspólnego- zauważyłem obojętnie, nadal paląc szluga. 
-Rany... Nawet nazwanie ich idiotami to komplement- z ciężkim westchnieniem podparł czoło na dłoni.- Jezu... Że mój poprzednik z wami wyrobił...- Jęknął z zawodem. 
Taaa. Leah miała gdzieś wszystko, co nie było na jej korzyść. 
A resztę miała jeszcze głębiej. 
Dalej wraz z innymi wysłuchiwałem jego tyrady. 
-Damon. 
Ocknąłem się z zadumy i spojrzałem na obecnego Węża, rzucając krótko: 
-Słucham. 
-Weź się wreszcie za tych debili. Naucz ich czegokolwiek- stwierdził z niezadowoleniem. 
-Jasne- odparłem z lekkim ukłonem, odwracając się do odejścia. 
-Damon, jeszcze jedno- rzucił Dieter. 
-O co chodzi?
-Giorgio jest niepotrzebny- prawie uśmiechnąłem się na myśl zlikwidowania "hiszpańskiej kurewki"; ale w porę wziąłem się w garść. 
-Czemu aż tak Giorgio wszystkim przeszkadza?- Odwróciłem się spowrotem do Węża, znów przybierając kamienny wyraz twarzy. 
-Och, Damon. Przecież wiesz- zauważył z kieliszkiem jednego z najdroższych win w palcach. Spoważniał nagle.- Po prostu mnie drażni. Nie lubię lizusów. 
Serio? Nie lubisz? Jakoś większość tutaj nieźle wchodzi ci w dupę- pomyślałem pod jego adresem. 
-Słyszałem, Damon- stwierdził, a reszta spojrzała po nas zaskoczona. 
-Przepraszam. Oczywiście, że zajmę się tymi głąbami i tą hiszpańską kurewką- nie zamierzałem tego zrobić, bo Giorgio mógł być mi jeszcze do czegoś potrzebny. 
Giorgio mógł mi się kurewsko przydać... 

-Hej! Hiszpańska kurewko, mam sprawę!- Zawołałem za Giorgio, upijając prosto z flaszki łyk absyntu. 
Automatycznie zablokowałem cios i powaliłem go na podłogę. 
-Zanim mi się odszczekniesz, chodź na drinka. Dziś stawiam- oznajmiłem krótko. 
-Co to za święto!? Przecież od lat jesteśmy największymi wrogami- Giorgio spojrzał na mnie nieufnie. 
-Dowiesz się w barze- warknąłem półgębkiem. 
***
Whisper of the Devil, kwadrans po północy. 
-Zadupie. Wolałbym "Esposito". 
-W "Esposito" siedzi reszta. To byłoby uciążliwe dla naszej rozmowy- uciąłem siadając przy wolnym stoliku.- Absynt i coś dla kolegi- rzuciłem do kelnerki.
-Whisky z lodem- rzucił obojętnie.- Czego chcesz?- Zapytał, gdy ruda odeszła. 
Rozejrzałem się, czy nikt nas nie podsłuchuje i przywołałem go lekkim gestem. 
-Dieter kazał mi się ciebie pozbyć- oznajmiłem, gdy się zbliżył. 
Przez ogorzałą iberyjską twarz przemknął lekki uśmieszek. 
-Niby dlaczego tego nie zrobisz; skoro aż tak bardzo mnie nie znosisz?- Spytał lekko. 
-Panowie, zamówienie- Ruda wróciła z trunkami. 
Odsunąłem się buchając śmiechem. 
-Oj, G, G, G... Jesteś głupi, czy tylko udajesz?- Zarechotałem wesoło. 
-Po prostu ci nie ufam- zauważył Giorgio świdrując mnie poważnym spojrzeniem. 
Rzuciłem na stół jedną rzecz. 
Przypinkę Egzekutora- Hydrę w koronie obejmującej wszystkie trzy łby, przyozdobionej pośrodku jego ulubionym kamieniem: ciemnoniebieskim akwamarynem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz