Gabriel, zwany Uczniakiem
Siedziałem sam w pokoju, śledząc uważnie telewizyjne wiadomości. Nie ufałem żadnemu z Hydr na tyle, by przyjmować jedzenie, czy wodę lub jakikolwiek inny napój.
-Wyglądasz jakbyś wpadł w paranoję, Damon- spojrzałem w kierunku kobiecego głosu.
Jego właścicielką była brunetka o łagodnych rysach twarzy. Krótkowłosa o orzechowych tęczówkach. Diana, zwana przez resztę Myszą, bo potrafiła niezauważalnie prześliznąć się w kręgi policji i wszelkich urzędów.
-Większość chciałaby się mnie pozbyć. W końcu dla nich jestem zdrajcą- zauważyłem wzruszając ramionami obojętnie.
Oparta na miękkim krześle roześmiała się z wyjątkową wesołością i odchylając głowę w tył spojrzała w sufit.
-Raczej legendą- odezwała się, gdy jej śmiech umilkł.- Większość młodych Hydr chce ci dorównać. Swoją działalnością bardzo przysłużyłeś się "naszej organizacji"- chciała powiedzieć "mafii"- byłeś najmłodszym w dziejach Egzekutorem i Prawą Ręką Węża.
-Co to w ogóle ma do rzeczy? Władza się zmieniła, Diana- zauważyłem powoli, nie wiedząc, o co jej chodzi.
Zapadła dłuższa cisza, w której Diana siedząc niemal nieruchomo wpatrywała się w strop.
-Krążą plotki, że odzyskasz dawną rangę- odezwała się w końcu zamyślonym tonem.
Próbując przetrawić jej słowa w spokoju, nie wytrzymałem i turlając się po łóżku wybuchnąłem pełnym rozbawienia śmiechem.
-Co za bzdury!- Nie mogłem przestać rechotać.- Niby kto ci nagadał tych głupot? O, kurwa!- Zakląłem nadal zanosząc się śmiechem.
-Wszyscy o tym mówią- odparła z niespotykaną dotąd powagą, a ja natychmiast przestałem rżeć.
-To niemożliwe- z wprawą udałem olbrzymie zaskoczenie.- Nikt nie wie, kto załatwił Vittorio, albo Constanzę.
-Vittorio podobno zginął w strzelaninie, a co do Constanzy; to jakiś ksiądz ją zabił- wzruszyła lekko ramionami.- Nie wierzę, żeby dał się tak łatwo podejść.
-Ksiądz?- Zdziwiłem się, perfekcyjnie udając, że o niczym nie wiem.
-Klecha. Z tego, co wiadomo należy do tajnego stowarzyszenia Watykanu. Cholera wie, czym się zajmują; ale lepiej trzymać rękę na pulsie- zauważyła wrogo.- Sama dopadnę tego sukinsyna.
Chodziło o Rafaela. Diana chciała go zabić tylko dla wyrównania rachunków- dla zemsty, bo Vittorio był jej mężem- nikt o tym nie wiedział, bo wzięli ślub potajemnie. Hydra nie uważała żadnych związków wśród swoich członków. Wewnątrz organizacji każdy był sobie wrogiem w myśl zasady: uważaj, komu ufasz.
Każdy Hydra to kłamca.
Każdy.
-Krążą plotki, że odzyskasz dawną rangę- odezwała się w końcu zamyślonym tonem.
Próbując przetrawić jej słowa w spokoju, nie wytrzymałem i turlając się po łóżku wybuchnąłem pełnym rozbawienia śmiechem.
-Co za bzdury!- Nie mogłem przestać rechotać.- Niby kto ci nagadał tych głupot? O, kurwa!- Zakląłem nadal zanosząc się śmiechem.
-Wszyscy o tym mówią- odparła z niespotykaną dotąd powagą, a ja natychmiast przestałem rżeć.
-To niemożliwe- z wprawą udałem olbrzymie zaskoczenie.- Nikt nie wie, kto załatwił Vittorio, albo Constanzę.
-Vittorio podobno zginął w strzelaninie, a co do Constanzy; to jakiś ksiądz ją zabił- wzruszyła lekko ramionami.- Nie wierzę, żeby dał się tak łatwo podejść.
-Ksiądz?- Zdziwiłem się, perfekcyjnie udając, że o niczym nie wiem.
-Klecha. Z tego, co wiadomo należy do tajnego stowarzyszenia Watykanu. Cholera wie, czym się zajmują; ale lepiej trzymać rękę na pulsie- zauważyła wrogo.- Sama dopadnę tego sukinsyna.
Chodziło o Rafaela. Diana chciała go zabić tylko dla wyrównania rachunków- dla zemsty, bo Vittorio był jej mężem- nikt o tym nie wiedział, bo wzięli ślub potajemnie. Hydra nie uważała żadnych związków wśród swoich członków. Wewnątrz organizacji każdy był sobie wrogiem w myśl zasady: uważaj, komu ufasz.
Każdy Hydra to kłamca.
Każdy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz