środa, 4 grudnia 2019

Watashi no Akuma Rozdział XIII: Król kłamców i zdrajców...

-S-Słucham??!.- Wypalił mój spowiednik wielce zgorszony.
Ocknęłam się z tych niezwykle nieprzyzwoitych rozważań i rozejrzałam się odrobinę przestraszona.
-Boże bądź miłościw grzesznej duszy mojej, znów zachowuję się niemoralnie...- wymamrotałam chcąc zapaść się pod ziemię ze wstydu. Zaczęłam bić się w piersi, prosząc Boga o wybaczenie.
Na pokutę dostałam odmówienie różańca i litanii za dusze potępione.
Czułam się źle z tym, że podczas spowiedzi nie powiedziałam kapłanowi o złamaniu szóstego przykazania. W pewnej chwili chciałam złamać dane Rafowi słowo i przyznać się do grzechu, ale w porę zamilkłam.
Wiedziałam, że muszę trzymać język za zębami, bo Rafael mógłby mieć przeze mnie sporo kłopotów. Nasz związek.. Nie. To, że ze sobą spaliśmy- gdyby ta wieść się rozniosła wybuchłby wielki skandal!.
Ksiądz proboszcz z kobietą w łóżku?? Cały watykański kler- wliczając w to Papieża- dostałby furii i na pewno chciałby pociągnąć Rafaela do odpowiedzialności, a ja...
Obiecałam- nie jemu- sobie, że będę go chronić..
Rafael J. White
Czekając na Victorię uzupełniałem zapas broni w torbie i rozmyślałem nad wszystkim, co zdarzyło się tego pamiętnego wieczora. 
Na początku obwiniałem się, że to przeze mnie wylądowaliśmy w łóżku, ale potem zrozumiałem, że nie zrobiłem nic wbrew woli Vix, bo ona też tego chciała.
I jeszcze Gabriel. Byłem ciekaw, gdzie wsiąkł, bo zachował się jak kompletny tchórz.
Nagle poczułem wobec niego niepohamowany gniew.
Uderzyłem z trzaskiem dłonią o blat biurka przeklinając soczyście. Pieprzony łajdak!
Obiecaj, że cokolwiek zrobię nigdy we mnie nie zwątpisz, Nauczycielko- znowu usłyszałem jego głos.
To nijak mnie nie uspokajało; bo nie miałem pojęcia, gdzie jest i co ma zamiar zrobić. Bardzo się bałem, że wcale nie był po naszej stronie, zresztą trudno było mi wierzyć, że przestępca tak nagle potrafił się zmienić.
Czując za sobą brzoskwiniowy szampon, zamarłem w bezruchu ze złożonym nożem sprężynowym w dłoni. Odetchnąłem głębiej i powoli odłożyłem broń, czując jej długie i zwinne palce pod t-shirtem.
-Victoria..- chciałem jej i lubiłem, gdy zaskakiwała mnie w ten sposób.
-No co..?- Zapytała na pół nieprzytomna i obrażona.
Zapinając torbę wyprostowałem się i odwróciłem w jej kierunku. Przysiadłem na kancie biurka i odważyłem się przyciągnąć Vix ku sobie.
Nie chciałem już być księdzem. Chciałem, żeby ktoś nas przyłapał; żebym mógł z czystym sumieniem odejść z posługi duszpasterskiej.
-Rafael, a jeśli ktoś nas nakryje?- Zapytała cichutko.
Ucałowałem ją w usta. Najpierw lekko, ale po chwili nie mogłem już się uspokoić, ani powstrzymać buzującego we mnie przyjemnego odczucia. Victoria zdawała się ogromnie zaskoczona moim zachowaniem, ale odwzajemniała pieszczotę.
Victoria, partnerka księdza Rafaela
-Niech nas przyłapią- powiedział butnie patrząc mi prosto w oczy.
Szybko sprawdziłam, czy nie jest rozpalony, bo jego twarz pokrywał rumieniec, a te bladoniebieskie oczy dziwnie iskrzyły.
Przysunął mnie bliżej ku sobie i obejmując mocniej powiedział szeptem:
-Niech nas przyłapią- powtórzył.- Mam dość ukrywania się, jak... Jak jakiś zbrodniarz. Jakbym robił coś złego..- zwierzył się.
Objęłam go mocno i pogłaskałam go po głowie.
-Wiesz, że to nie tak...- powiedziałam cicho.
-A jak? Co z tego, że jestem księdzem? To tylko zawód- rozzłościł się.
-Powinieneś to dobrze przemyśleć, Raf- przesunęłam grzbietem dłoni po jego policzku, a on chwycił ją szybko i zamknął w swojej dłoni.
-Ja już podjąłem decyzję, Vix..- odezwał się spokojnie, ściskając lekko moje palce.
***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz