Gabriel, zwany Uczniakiem
-Wąż, u siebie?- Zapytałem jednego z Hydry z papierosem w ustach.
-Nie wiem- odparła dziewczyna. Nie znałem jej; więc musiała być nowym nabytkiem Hydry. Szybko przyciągnąłem ją za ramię, mówiąc szeptem do jej ucha:
-Odejdź od nich, póki możesz. Uciekaj, jeśli masz okazję.
-Chcę być taka, jak ty- odpowiedź rudej po prostu mnie rozwścieczyła. Chwyciłem ją za gardło i opierając ostrze na jej gardle przydusiłem ją do ściany.
-Jeśli chcesz śniących się po nocach trupów, brnij w to dalej.. Nie będę cię zatrzymywać.- Oznajmiłem cicho zaciągając się dymem. Powoli odsunąłem nóż i cofnąłem się o krok.- W pewnej chwili umrzesz zanim zdążysz mrugnąć. Masz zbyt szczerą twarz, żeby umieć kłamać- zauważyłem powoli patrząc w jej czarne oczy. Po chwili odwróciłem się chcąc odejść i...
W ostatnim momencie pochwyciłem nadgarstek ręki, w której trzymała sztylet; którego ostrze podążało w kierunku moich żeber.
Zdołałem wykręcić jej ramię i przycisnąć dziewczynę do ściany.
-Ze mną jeszcze nikt nie wygrał- warknąłem.
Z boku usłyszałem ciche kroki i oklaski...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz