Gabriel, zwany Uczniakiem
Puściłem dziewczynę, która powoli się odwróciła. W jej oczach dostrzegłem strach. Opuszczając głowę skłoniła się lekko.
Oklaski ucichły.
-Robisz się zbyt zuchwały; Borgia- zauważył głos platynowowłosego.
-Zuchwały- wpatrując się w ścianę uśmiechnąłem się. Odwróciłem się na pięcie i patrząc mu prosto w twarz dodałem- to jedna z cech tych, którzy nie boją się niczego- zauważyłem.
-A może tych, którzy nie mają nic do stracenia?- Zapytał niepokojąco zaciekawiony.
-Mylisz się, Vlad- drgnął ledwie zauważalnie, lecz nagle na tej bladej, jak śnieg twarzy pojawił się lekki uśmieszek.
-Więc po to poszedłeś do Meritato. Żeby o mnie popytać- uśmieszek się poszerzył.- Powiedział ci coś ciekawego na mój temat?- Mimo uśmiechu jego oczy pozostały zimne jak bryła lodu.
-Podobno jesteś przerażający.. Przerażający wręcz do porzygu- skomentowałem wesoło. Spokojnie sięgnąłem do kieszeni po papierosa.
-Powinieneś pozdrowić ode mnie księżulków- zauważył. Odchodząc skinął ręką na dziewczynę, która w milczeniu ruszyła za nim.
Patrzyłem za nim, zastanawiając się, skąd o tym wie i doszedłem do jednego wniosku.
On wie zdecydowanie za dużo..
-Podobno jesteś przerażający.. Przerażający wręcz do porzygu- skomentowałem wesoło. Spokojnie sięgnąłem do kieszeni po papierosa.
-Powinieneś pozdrowić ode mnie księżulków- zauważył. Odchodząc skinął ręką na dziewczynę, która w milczeniu ruszyła za nim.
Patrzyłem za nim, zastanawiając się, skąd o tym wie i doszedłem do jednego wniosku.
On wie zdecydowanie za dużo..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz