Victoria, partnerka księdza Rafaela
Oni wszyscy kłamią. Wszyscy ludzie są tacy sami..
To kłamcy i zdrajcy..
Fiica mea.
-Córeczko??!! Nie chrzań!- Wyszeptałam patrząc w identyczne, jak moje, oczy w kolorze płynnego srebra w twarzy mężczyzny, który śnił mi się, od kiedy odzyskałam swoje imię.
-Chciałbym cię odzyskać, moje dziecko- powiedział udając smutek.
-Odzyskać.? Nie ma mowy. Nie jesteś moją rodziną...
-A niby kto nią jest? Ten klecha i były członek Hydr? Powiedzieli ci, co robili dawno temu? Jeden z nich kradł, drugi, jako Prawa Ręka Węża; bestialsko mordował ludzi...
Gabriel, zwany Uczniakiem
-Oni się zmienili. Zostawili przeszłość daleko za sobą!- Nie mogłem uwierzyć w to, co wykrzyczała we śnie.- Oni.. To moja jedyna rodzina i nie pozwolę ci ich tknąć!! Nie pozwolę, rozumiesz??!- Krzyknęła wojowniczo nadal pogrążona we śnie.Rafael był równie zdumiony. Jego blada napięta twarz wyrażała sporo emocji od poczucia winy, poprzez ból; aż po bezgraniczne oddanie Victorii.
Popielatowłosa otworzyła szeroko oczy i powiodła półprzytomnym wzrokiem po pokoju. Dostrzegła nas i zaraz okryła się szczelnie kołdrą.
-C-Co jest..?- Zapytała zaskoczona naszym widokiem.
-Krzyczałaś przez sen- odpowiedziałem, bo Rafael widocznie nie miał zamiaru się odzywać.
Victoria wbiła wzrok w szarą pościel, a dłuższe popielate włosy przesłoniły jej piękną i bladą twarz.
-Przepraszam- powiedziała cicho.
Obaj spojrzeliśmy po sobie zdumieni, pytając chórem:
-Niby za co nas przepraszasz??
-Bo... Macie przeze mnie same kłopoty i...- zaczęła nadal na nas nie patrząc.
Rafael miał minę, jakby dostał w twarz. Pobladł i dostał wytrzeszczu gałów. Ja dodatkowo rozdziawiłem gębę.
Chyba znowu mieliśmy zbieżność myśli, bo obaj jednocześnie wychrypieliśmy:
-Co ty chrzanisz, Vix???
Rafael J. White
Wlepiałem w nią zadziwione spojrzenie. Byłem wstrząśnięty ogromem głupot, jakie wygadywała. Jakie miałbym mieć przez nią kłopoty??
Ten Bezmózg (Gabriel!) chyba miał to samo na myśli.
Spokojnie podszedłem do Victorii i przyłożyłem grzbiet dłoni do jej policzka, sprawdzając, czy nie jest rozpalona.
Nie była.
-Głuptasie.. Zawsze będę cię kierować na tą właściwą drogę...- rzuciłem poszturchując ją.
Nigdy cię nie zostawię.
Nigdy nie opuszczę twojego boku.
Chryste Miłosierny: nawet, jeśli miałbym sprzeniewierzyć się Bogu Ojcu..
Kolejną noc z rzędu nie mogłem zasnąć, choć byłem bardzo zmęczony. Czułem rozrywające mnie od środka uczucie dziwnego zdenerwowania i strachu.
Powoli usiadłem na łóżku i spojrzałem w stronę biurka, na którego blacie stała kolorowa ramka z naszym wspólnym zdjęciem. Wstałem z łóżka i podchodząc do blatu wziąłem w palce żółto-różowo-pomarańczową ramkę z przyklejonym do prawego, górnego rogu bajkowym tygrysim pyszczkiem. Zawsze uważałem, że przedmiot wyglądał dziecinnie. Zdjęcie dwojga dorosłych ludzi w infantylnej ramce- kompletna abstrakcja...
Victoria bardzo wypiękniała od tamtego momentu, kiedy zrobiono nam tę fotografię: jej włosy były o połowę dłuższe, przestała się garbić i była bardziej śmiałą dziewczyną.
Mimo to mój strach o nią mógł być w pełni uzasadniony. Ten mężczyzna, którego widziałem.. Którego widział też Gabriel.. Bałem się, że on może zrobić jej jakąś krzywdę.
Byłem też zły na Gabriela. Co on sobie myślał? Niby za kogo miał Vix?
Co mu w ogóle odbiło, żeby próbować dobierać się do mojej Vix?!
***
Victoria... Nigdy cię nie zostawię.
Nigdy nie opuszczę twojego boku.
Chryste Miłosierny: nawet, jeśli miałbym sprzeniewierzyć się Bogu Ojcu..
Kolejną noc z rzędu nie mogłem zasnąć, choć byłem bardzo zmęczony. Czułem rozrywające mnie od środka uczucie dziwnego zdenerwowania i strachu.
Powoli usiadłem na łóżku i spojrzałem w stronę biurka, na którego blacie stała kolorowa ramka z naszym wspólnym zdjęciem. Wstałem z łóżka i podchodząc do blatu wziąłem w palce żółto-różowo-pomarańczową ramkę z przyklejonym do prawego, górnego rogu bajkowym tygrysim pyszczkiem. Zawsze uważałem, że przedmiot wyglądał dziecinnie. Zdjęcie dwojga dorosłych ludzi w infantylnej ramce- kompletna abstrakcja...
Victoria bardzo wypiękniała od tamtego momentu, kiedy zrobiono nam tę fotografię: jej włosy były o połowę dłuższe, przestała się garbić i była bardziej śmiałą dziewczyną.
Mimo to mój strach o nią mógł być w pełni uzasadniony. Ten mężczyzna, którego widziałem.. Którego widział też Gabriel.. Bałem się, że on może zrobić jej jakąś krzywdę.
Byłem też zły na Gabriela. Co on sobie myślał? Niby za kogo miał Vix?
Co mu w ogóle odbiło, żeby próbować dobierać się do mojej Vix?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz