piątek, 29 listopada 2019

Watashi no Akuma Rozdział XII: Kłamstwa, tajemnice i trójkąt miłosny

Gabriel, zwany Uczniakiem
Nie powinienem tego robić. 
Wiedziałem, że Victoria była przerażona, ale krążący w żyłach alkohol sprawił że przestałem się powstrzymywać, bo... 
Pragnąłem Jej. Była dla mnie kimś ważnym. Żadnej obcej osoby nigdy nie uważałem za ważną... 
Przymknąłem na chwilę oczy siedząc na łóżku. Nie umiałbym jej skrzywdzić, ale zabiłbym każdego, kto chciałby ją tknąć... 
Powoli uniosłem powieki i sięgnąłem po glany. Wciągając je na stopy westchnąłem ciężko. Pan Przemądrzały wyjątkowo miał rację: nie zasłużyłem sobie na jej szacunek. 
Wsunąłem do kieszeni papierosy i ogień. Ubierając płaszcz włożyłem w wewnętrzną kieszeń srebro i flakon wody święconej. Dla pewności wziąłem krzyż. 
Esposito zadawał się z różnymi niewłaściwymi ludźmi. Od kiedy nauczyłem się rozpoznawać w tłumie Nocnych, dowiedziałem się o wiele więcej na temat Vincenzo. 
-Widzę, że coś słabo wyglądasz; Borgia- zagadnął, gdy wszedłem do spelunki. 
Był to tęższy i niski brodacz, w wieku czterdziestu dziewięciu lat, o trzeźwym umyśle łysej głowy i zimnym spojrzeniu oczu o barwie karmelu. Zawsze czuć było od niego owocową wódkę. 
-Łeb chce mi pęknąć- przysiadłem na barowym stołku. 
-Po co chciałeś się spotkać?- Zapytał krótko. 
-Chciałem wiedzieć, co w trawie piszczy, jak to się mówi- zauważyłem ziewając.
Rozejrzał się po reszcie klientów "Whisper of the Devil" bacznie obserwując, czy nie śledzi nas nikt niepowołany.
-Leah. Byłeś u niej tamtej nocy, kiedy zginęła- odezwał się po kilku minutach ciszy.
-Nawet jeśli to co?- Zapytałem obojętnie upijając łyk bursztynowego napoju.
Spojrzał mi w oczy, a ten miażdżący wzrok wwiercał się w moje myśli, jakbym widział tuż przed sobą dwa wirujące w powietrzu pociski.
-Zabiłeś ją. Byłeś jedyną osobą, której mogło zależeć na tym, żeby była martwa- odparł beznamiętnym tonem.- Jeśli Trzeci Łeb się dowie, wszystkich was pozabija.
-Wszystkich?- Udawałem głupiego.
-Wiesz, o kim mówię- znowu nalał.
Kilku motocyklistów rozmawiając i głośno się śmiejąc grało w dart'a. Z szafy grającej wydobywała się jakaś szybsza melodia; a niedaleko barmanka o imieniu Pearl lała ciemne piwo do kufli.
-Jako Meritato mógłbyś mnie wydać- zauważyłem powoli. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz