środa, 20 listopada 2019

Watashi no Akuma Rozdział VIII: Wszystkie nasze grzechy.

Jakiś czas później...
Gabriel palił kolejnego papierosa, siedząc na niskim murku.
-Wyjaśnisz mi, o co tu chodzi?- Zapytałem ostro.
Podniósł głowę i spojrzał na mnie z niechęcią.
-Wątpię, że mi uwierzysz- odezwał się w końcu.
-Gdzie byłeś, kiedy wyjechałeś?- Zapytałem.
-U ojca- odpowiedział cicho.
-A nie u Nich?- Nie wiedziałem, czy mogę mu wierzyć.
-Byłem u ojca- powtórzył, nerwowo zaciągając się dymem.
Złapałem go za łachy i podniosłem do pionu.
-Przestań wreszcie łgać i gadaj, gdzie naprawdę byłeś!!- Warknąłem.
-Byłem u ojca- powtórzył jak automat.- Kiedy wracałem.. W moim przedziale stało się coś dziwnego. Nocny wybił cały wagon. Podczas walki powiedział, że..- urwał nagle i pokręcił głową.
-Co wyszczekał ten nocny?- Puściłem go, bo wydawało mi się to ważne.
-Że pachnę Księżniczką Draculea- wydusił w końcu.
Cofnąłem się kilka kroków w tył, żegnając się szybko.
Gabriel, zwany Uczniakiem
-Na pewno dobrze usłyszałeś...?- Kolejne pytanie Rafaela wybudziło mnie z letargu.
-Tak samo, jak teraz słyszę ciebie- potwierdziłem cicho.- Może cię to wkurzy, ale mam dziwne wrażenie, że chodzi tu o Victorię...
Ciemnowłosy dryblas odsunął się ode mnie o kolejny krok.
-O czym ty pieprzysz??- Zapytał autentycznie zdumiony.
-Nie wiem, czy mogę się kierować tym tropem, ale wszystko zdaje się do siebie pasować- zauważyłem.- Hydra niczego nie robi bez powodu.
-Właśnie, Hydra. Okłamywałeś nas, że do nich nie należysz- przerwał ostro.
-Grozili mi śmiercią brata. Teraz to i tak już bez znaczenia- odparłem cicho, mijając go.
Byłem coraz dalej, gdy usłyszałem z jego ust pytanie:
-Zdradziłbyś Victorię?
Plecak wypadł mi z ręki i z grzechotem upadł na asfaltową nawierzchnię.
-Od początku nie zamierzałem tego zrobić, Rafael- odpowiedziałem z oczami wbitymi w dal.
Od kiedy poznałem Vix, poczułem do niej coś, co oddzielało dawnego mnie od tego mnie, którym chciałem być dawno temu. Zacząłem patrzeć na świat pod innym kątem- zacząłem wierzyć, że potrafię się zmienić na lepsze; że nie muszę wracać do punktu wyjścia.
Pokochałem ją od pierwszego spotkania. W tym wąskim przejściu chciałem ją pocałować, pragnąłem, żeby była tylko moja i niczyja inna; ale ona.. Kochała tego klechę..
-Spałeś z Victorią, prawda?- Zapytałem w końcu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz