czwartek, 14 listopada 2019

Watashi no Akuma Rozdział VI: Nigdy nie ufaj osobie, którą ledwie znasz.

Gabriel cofając się o pół kroku powoli puścił Rafaela. Dopił kawę z alkoholem.
-Hydry nikomu nie odpuszczą, klecho. Jeśli się dowiedzą, urządzą na nas polowanie. Obecnie jestem jedyną osobą, która w takim wypadku może wam pomóc, Rafael.
-Dziwne że cię dopadli a jednak zdołałeś przeżyć- powiedział powoli ciemnowłosy o bladoniebieskich oczach, gdy trzasnęły drzwi apartamentu.
Gabriel wyprostował się i po chwili odwrócił. Bez słowa opuścił spodnie a ja odwróciłam głowę ze wstydem.
Zapanowała niepokojąca cisza.
-Skąd to masz..?- Zapytał w końcu Raf.
Gabe podciągnął sztruksy i skrzywił usta w gorzkim uśmiechu.
-Chcesz zobaczyć więcej?- Odpowiedział pytaniem. Nie czekając na odpowiedź rzucił w Rafaela plikiem kartek, które okazały się być bardzo drastycznymi zdjęciami jakiegoś mężczyzny.
-Tak wyglądał mój ojciec, kiedy z nim skończyli. Żyje i przeklina dzień, w którym przyszedłem na ten świat- sięgając po papierosa zaczął się śmiać z goryczą.- Przeklina mnie za ich okrucieństwo. Noszę te zdjęcia tylko dlatego, żeby pamiętać od kogo trzymać się z daleka.
-Co stało się z twoim ojcem..?- Zapytałam cicho.
-Złamany w trzech miejscach kręgosłup. Jest na wózku i ma rację, że to przeze mnie- Gabriel wszedł do siebie i zamknął drzwi, jakby uznał, że to koniec rozmowy.
Gabriel, zwany Uczniakiem 
Miałem już tego wszystkiego dosyć. Nie mogłem przestać myśleć o moim ojcu. O matce i moich trzech braciach. 
Wielokrotnie próbowałem porozmawiać z ojcem. Przeprosić i powiedzieć, jak bardzo żałuję tego, co się wtedy wydarzyło. Wiele razy, gdy przez telefon prosiłem o spotkanie, słyszałem; jak wyzywał mnie od najgorszych łajdaków i kryminalistów, jak klął i krzyczał, że żałuje moich narodzin... 
Poranek następnego dnia powitał mnie śpiącego na siedząco, z plecami opartymi o drzwi pokoju.
Wyszedłem z pokoju z papierosem w ustach.
-Wyjeżdżam- oznajmiłem wyrzucając pustą paczkę po fajkach.
-Dokąd?- Zapytał "Pan Przemądrzały".
-Odwiedzić ojca- burknąłem z dłonią wyciągniętą w stronę drzwi.
-Myślisz, że będzie chciał cię widzieć?- Zapytał zupełnie innym, niż zwykle tonem.
-Jeśli wyrzucą mnie drzwiami, wejdę pieprzonym oknem- chyba nie takiej odpowiedzi się po mnie spodziewał. Nie tak pełnej jednocześnie żalu i determinacji.
-Lubię nieugiętych ludzi, Gabriel- skomentował z uznaniem.
Nie odpowiedziałem nic, odchodząc. Właściwie sam nie wiedziałem, co miałbym mu powiedzieć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz