***
Każdy Hydra to kłamca.
-Niech to wszyscy diabli!.- Wyszeptałem siadając gwałtownie na łóżku.
8 listopada A. D. 1989.
-Kiepsko wyglądasz, Gabriel- odezwała się Victoria w hotelowej restauracji.- Od wczoraj nic nie jesz- zauważyła przyglądając mi się.
-Nie mam ochoty na jedzenie- odparłem cicho. Nawet caffe coretto ledwie przechodziło mi przez gardło.
Cholerny Giorgio. Od tego spotkania coraz trudniej jest mi ukrywać, że nic się nie dzieje. Poza tym wróciły te okropne koszmary, bardziej złożone; niż te, które zwykle miewałem.
-Kim są te całe Trzy Łby?- Drgnąłem, gdy o to spytała, bo obawiałem się tego.
-Szefostwo Hydr. Ciekawi mnie, kim będzie następca Vittorio- zauważyłem cicho wpatrzony w napój w filiżance.
-Czemu właściwie tak cię to interesuje, skoro nie jesteś już jednym z nich?- Zapytała po długiej chwili, a ja poderwałem głowę.- Zbladłeś...
-Wolę wiedzieć, z kim mogę mieć do czynienia- było mi źle z tym, że tak perfidnie ją okłamuję, bo byłem przerażony i przekonany, że nawet jeśli powiem prawdę... Victoria mogłaby mnie za to wszystko znienawidzić, a ja... Ja czułem do niej coś. Jakiś żar, jakby ktoś chciał spalić mi serce od środka..- Tak naprawdę wolałbym gadać z Wężem. To główny szef organizacji; ale, jako zdrajca, nie mam co na to liczyć.
-Dość dużo o nich wiesz- stwierdziła nieco podejrzliwie.
-W końcu należał do Hydr przez pięć lat- coś trzasnęło lądując na stoliku.
Rafael pojawił się na scenie.
-Siedem. Ile jeszcze wygrzebałeś z mojej przeszłości?- Zapytałem z niechęcią wpatrując się w przedmiot na stoliku. Nagle zerwałem się na równe nogi, rozpoznając złoty pierścień z trójgłową bestią.- Coś ty, do cholery, zrobił..??- Zapytałem, jakby uderzył we mnie grom z jasnego nieba.
8 listopada A. D. 1989.
-Kiepsko wyglądasz, Gabriel- odezwała się Victoria w hotelowej restauracji.- Od wczoraj nic nie jesz- zauważyła przyglądając mi się.
-Nie mam ochoty na jedzenie- odparłem cicho. Nawet caffe coretto ledwie przechodziło mi przez gardło.
Cholerny Giorgio. Od tego spotkania coraz trudniej jest mi ukrywać, że nic się nie dzieje. Poza tym wróciły te okropne koszmary, bardziej złożone; niż te, które zwykle miewałem.
-Kim są te całe Trzy Łby?- Drgnąłem, gdy o to spytała, bo obawiałem się tego.
-Szefostwo Hydr. Ciekawi mnie, kim będzie następca Vittorio- zauważyłem cicho wpatrzony w napój w filiżance.
-Czemu właściwie tak cię to interesuje, skoro nie jesteś już jednym z nich?- Zapytała po długiej chwili, a ja poderwałem głowę.- Zbladłeś...
-Wolę wiedzieć, z kim mogę mieć do czynienia- było mi źle z tym, że tak perfidnie ją okłamuję, bo byłem przerażony i przekonany, że nawet jeśli powiem prawdę... Victoria mogłaby mnie za to wszystko znienawidzić, a ja... Ja czułem do niej coś. Jakiś żar, jakby ktoś chciał spalić mi serce od środka..- Tak naprawdę wolałbym gadać z Wężem. To główny szef organizacji; ale, jako zdrajca, nie mam co na to liczyć.
-Dość dużo o nich wiesz- stwierdziła nieco podejrzliwie.
-W końcu należał do Hydr przez pięć lat- coś trzasnęło lądując na stoliku.
Rafael pojawił się na scenie.
-Siedem. Ile jeszcze wygrzebałeś z mojej przeszłości?- Zapytałem z niechęcią wpatrując się w przedmiot na stoliku. Nagle zerwałem się na równe nogi, rozpoznając złoty pierścień z trójgłową bestią.- Coś ty, do cholery, zrobił..??- Zapytałem, jakby uderzył we mnie grom z jasnego nieba.
Victoria, partnerka księdza Rafaela
-Od początku mi się nie podobasz; Gabriel- oznajmił ten łagodny tembr z ciemną nutą w głosie.
-Wiesz, co teraz zrobią?? Jeśli wiedzą, że to ty. Jeżeli ktoś z nich cię widział- rozejrzałem się i ściszyłem głos- wszystkich nas zabiją.
Raf uśmiechnął się szyderczo.
-Powinni być mi wdzięczni, bo wyświadczyłem im przysługę- powiedział chcąc wytrącić Gabriela z równowagi psychicznej.- "Nigdy nie sprzymierzaj się z kimś, kogo nie wiesz, jak zabić"- zacytował odległym głosem- widocznie was tego nie uczono.
Gabriel złapał go za poły czarnego płaszcza i potrząsnął nim, warcząc:
-NIE JESTEM JEDNYM Z NICH!- Te promiennie zielone oczy ciskały błyskawice gniewu.
Uśmiech spełzł z twarzy księdza.
-Mam wrażenie, jakbyś był i chciał się tego wyprzeć- powiedział z niespotykaną dotąd powagą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz