***
Gwałtownie zerwałam się z łóżka i leżąc na podłodze rozejrzałam się po pogrążonym w ciemności hotelowym pokoju.
Nie, nie z koszmaru. Ten sen był zgoła odmienny i niemożliwie zboczony.
Ale Raf wyglądał w nim strasznie sexy!- Doszła do głosu moja ciemniejsza strona osobowości.
-Rany boskie...- wymamrotałam potrząsając głową, by strząsnąć z powiek resztki mary.
Ów sen był ogromnie nieprzyzwoity, co ja bredzę!, był lubieżny... Rafael nigdy by się ze mną nie przespał i prędzej piekło by zamarzło; niźli by o tym nawet pomyślał.
Nie, tego akurat nie byłam pewna...
Usłyszałam kroki bosych stóp na linoleum. Gabriel wychodził akurat z łazienki. Był w samych spodniach, z mokrymi włosami. Na jego bladej skórze odcinała się wyglądająca zza pasa spodni po lewej stronie szrama po oparzeniu.
Półnagi i umięśniony, z mokrymi; zwijającymi się na końcach włosami wyglądał niczym anioł zemsty.
-Gapisz się na mnie- przerwał ciszę jego ostry, zachrypły głos.
-Przepraszam- szybko odwróciłam głowę wstając z podłogi.
-Znowu miałaś koszmary?- Poczułam się bardzo niezręcznie, gdy objął mnie lekko ramieniem. Pachniał sosnowym igliwiem i papierosami.- Mówiłaś przez sen- dodał, gdy nie odpowiedziałam.
Szybko podniosłam głowę, pytając szybko:
-Co takiego mówiłam?- Wpatrywałam się w niego jak sroka w gnat.
-Yyyym, mam ominąć pikantniejsze rzeczy?- Odpowiedział pytaniem, a ja z trudem utrzymując pokerową minę potwierdziłam skinieniem.- W takim razie nie mówiłaś zupełnie nic- widziałam w tych iskrzących, zielonych oczach, że z trudem wstrzymuje się od śmiechu.
-Odczep się- wyswobodziłam się z jego objęcia i biorąc szlafrok, bieliznę, recznik i resztę minęłam go mówiąc- idę pod prysznic.
-Nie bądź zła, ja tylko żartowałem- zaczął pojednawczo.
Nie odpowiedziałam nic, zamykając drzwi na zasuwkę.
Rozbierając się spojrzałam na odbicie swojej twarzy w dość dużym lustrze. Byłam nieco bledsza, niż zazwyczaj i wyglądałam, jakbym w ogóle nie przespała tej nocy.
Odkręcając ciepłą wodę westchnęłam ciężko. Gabriel wcale nie wyglądał, jakby żartował. Bardziej, moim zdaniem, jak gdyby był o coś zazdrosny.
Zmywając z siebie resztę tego zbereźnego snu, zastanawiałam się, gdzie teraz jest i co robi Rafael. Tęskniłam za nim, choć próbowałam tego po sobie nie pokazywać.
-Świat się jeszcze kręci, jak nieźle popieprzona karuzela- mruknęłam uśmiechając się do wspomnienia, kiedy Raf pierwszy raz to powiedział. Brakowało mi tego miękkiego spojrzenia bladoniebieskich tęczówek i delikatnego głosu...
Niezbyt wiedziałam też, co czuję do Gabriela. Potrafił w rekordowym tempie, zarówno rozbawić mnie, jak i rozzłościć. Był miłym i dość przystojnym dzieciakiem; choć nie lubiłam facetów typu "postawione włosy i kolczyki w dziwnych miejscach" (może i byłam staromodna, bo jak dla mnie, warga była dziwnym miejscem na biżuterię), ale większość płci przeciwnej z wyraźnym zaciekawieniem oglądała się na ulicach za Gabe'em. Niektóre kobiety robiły to strasznie natarczywie; jak desperatki błagające o choćby chwilę uwagi takiego przystojnego mężczyzny; jakby chciały podnieść sobie samoocenę, lecz chłopak rzadko okazywał tym faktem zainteresowanie.
Szybko podniosłam głowę, pytając szybko:
-Co takiego mówiłam?- Wpatrywałam się w niego jak sroka w gnat.
-Yyyym, mam ominąć pikantniejsze rzeczy?- Odpowiedział pytaniem, a ja z trudem utrzymując pokerową minę potwierdziłam skinieniem.- W takim razie nie mówiłaś zupełnie nic- widziałam w tych iskrzących, zielonych oczach, że z trudem wstrzymuje się od śmiechu.
-Odczep się- wyswobodziłam się z jego objęcia i biorąc szlafrok, bieliznę, recznik i resztę minęłam go mówiąc- idę pod prysznic.
-Nie bądź zła, ja tylko żartowałem- zaczął pojednawczo.
Nie odpowiedziałam nic, zamykając drzwi na zasuwkę.
Rozbierając się spojrzałam na odbicie swojej twarzy w dość dużym lustrze. Byłam nieco bledsza, niż zazwyczaj i wyglądałam, jakbym w ogóle nie przespała tej nocy.
Odkręcając ciepłą wodę westchnęłam ciężko. Gabriel wcale nie wyglądał, jakby żartował. Bardziej, moim zdaniem, jak gdyby był o coś zazdrosny.
Zmywając z siebie resztę tego zbereźnego snu, zastanawiałam się, gdzie teraz jest i co robi Rafael. Tęskniłam za nim, choć próbowałam tego po sobie nie pokazywać.
-Świat się jeszcze kręci, jak nieźle popieprzona karuzela- mruknęłam uśmiechając się do wspomnienia, kiedy Raf pierwszy raz to powiedział. Brakowało mi tego miękkiego spojrzenia bladoniebieskich tęczówek i delikatnego głosu...
Niezbyt wiedziałam też, co czuję do Gabriela. Potrafił w rekordowym tempie, zarówno rozbawić mnie, jak i rozzłościć. Był miłym i dość przystojnym dzieciakiem; choć nie lubiłam facetów typu "postawione włosy i kolczyki w dziwnych miejscach" (może i byłam staromodna, bo jak dla mnie, warga była dziwnym miejscem na biżuterię), ale większość płci przeciwnej z wyraźnym zaciekawieniem oglądała się na ulicach za Gabe'em. Niektóre kobiety robiły to strasznie natarczywie; jak desperatki błagające o choćby chwilę uwagi takiego przystojnego mężczyzny; jakby chciały podnieść sobie samoocenę, lecz chłopak rzadko okazywał tym faktem zainteresowanie.
Gabriel, zwany Uczniakiem
Nie za bardzo byłem zadowolony udawaniem turysty. W Wiecznym Mieście już było ich, jak karaluchów; poza tym wszyscy się na mnie głupio gapili.
-Czemu wszyscy się na mnie patrzą?- Zapytałem poirytowanym tonem poprawiając plecak na ramieniu.
-Ciekawie wyglądasz w tej swojej fryzurce- odparła Victoria, tłumiąc wypełzający na usta szeroki, ironiczny uśmieszek.
Przewróciłem oczami, gdy nagle zauważyłem w tłumie kogoś z Hydr. Szybko przyciągnąłem Vix i wpiąłem się wargami w jej, żeby spławić mój ogon. Nie chciałem, żeby srebrnooka go dostrzegła.
-Ciekawie wyglądasz w tej swojej fryzurce- odparła Victoria, tłumiąc wypełzający na usta szeroki, ironiczny uśmieszek.
Przewróciłem oczami, gdy nagle zauważyłem w tłumie kogoś z Hydr. Szybko przyciągnąłem Vix i wpiąłem się wargami w jej, żeby spławić mój ogon. Nie chciałem, żeby srebrnooka go dostrzegła.
Victoria, partnerka księdza Rafaela
Zaskoczona jego zachowaniem otworzyłam szeroko oczy.
Gabriel nagle przestał.
-Przepraszam- powiedział zakłopotany, unikając mojego wzroku.
-Mogę zapytać: co to miało znaczyć?- Zaczęłam zdumiona.
-Byłem ciekaw, jak całujesz- zażartował, a ja z trudem opanowałam przemożną chęć zdzielenia mu w twarz.
-I niby jak całuję?- Wbiłam w niego rozgniewane spojrzenie.
Gabriel uśmiechnął się pokrętnie.
-Szczerze mówiąc: sztywno jak kłoda. Może dlatego, że nie byłaś na to przygotowana- roześmiał się cicho.
-Idiota!- Przepchnęłam go przyjaźnie na bok, a on przewrócił oczami, gdy kilku ludzi spojrzało w naszą stronę z zaciekawieniem.
Gabriel zwany Uczniakiem
Mój szpieg chyba zrozumiał, że go zauważyłem; więc pewnie zdecydował się wycofać.
-Albo sprowadzić kumpli.. Tsssk, kurwa!.- Strzelając oczami na boki dostrzegłem wśród chmary ludzi pięciu z nich, w tym mojego wroga o imieniu Giorgio z podejrzanym przedmiotem w ręku.
-Co jest grane?- Zapytała Vix, widząc moje poruszenie.
-Hydry, nie patrz na boki- odparłem półgębkiem, przyspieszając kroku.
Podskoczyła, jak oparzona; pytając szybko:
-Co oni tu robią??
-Nie mam pojęcia; ale wyjątkowo mi się to nie podoba- skłamałem, bojąc się wyznać jej prawdę.
-Co jest grane?- Zapytała Vix, widząc moje poruszenie.
-Hydry, nie patrz na boki- odparłem półgębkiem, przyspieszając kroku.
Podskoczyła, jak oparzona; pytając szybko:
-Co oni tu robią??
-Nie mam pojęcia; ale wyjątkowo mi się to nie podoba- skłamałem, bojąc się wyznać jej prawdę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz