Rafael J. White
Gabriel drgnął i zmarszczył brwi z dziwnym wyrazem twarzy. Jego dłoń bardzo powoli sięgnęła po ukrytą za połą skórzanej kamizelki broń.
Ostrożnie odwrócił się, a jego dłoń automatycznie podniosła i odbezpieczyła pistolet. Zbladł patrząc w oczy człowieka, który się pojawił.
-Co tu robisz?- Zapytał zimnym tonem młodzieńca mniej więcej w jego wieku.
-Opuść spluwę, Gabriel- odpowiedział cicho brunet o orzechowych tęczówkach.
-Ani myślę, gadaj co tu robisz- odwarknął blondyn z naciskiem.
Tamten rzucił czymś w blondyna. Gabriel złapał przedmiot i spojrzał nań pod światło.
Gabriel, zwany Uczniakiem
W mojej dłoni znajdował się medalion z tym samym wzorem, który nosiłem na plecach.
-Skąd to masz?- Zapytałem krótko lekarza Hydr, imieniem Seamus.
-Otwórz- nie odpowiedział na moje pytanie.
-Najpierw odpowiedz.
-Najpierw otwórz wisior- odparł natychmiast.
Strzeliłem mu w nogi, mówiąc:
-Gadaj.
Odsunął się powoli.
-Wszystkiego się dowiesz, jak otworzysz wisior- oznajmił.
-Niby czemu miałbym ci zaufać?- Zapytałem dostrzegając, że księża obserwują mnie uważnie.
-Bo nie przyszedłem tu na pogaduchy, tylko z rozkazu; Gabriel- odpowiedział spokojnie.
Powoli zwolniłem blokadę otwieranego owalu, wciskając mały przycisk z boku. Wierzch z motywem mitologicznej bestii odskoczył, a w środku znalazłem kartę pamięci.
-Rafael.. Możesz..?- Zapytałem podając mu nośnik danych.
Ciemnowłosy wziął go i podszedł do swojego laptopa. Wsunął kartę w czytnik i otworzył folder z zapisanymi na niej plikami.
-Jest tylko jakieś nagranie- oznajmił.
-Puść- nakazałem cicho.
Rafael J. White
Kliknięcie automatycznie uruchomiło odtwarzacz plików MP3.
-Witaj, Gabrielu- z głośników odezwał się głos. Trudno było stwierdzić czy należał do mężczyzny, czy kobiety- to ja, Wąż.
Blondyn zbladł jeszcze bardziej, a na jego twarzy wymalował się olbrzymi niepokój. Wpatrywał się w przenośny komputer z zaciśniętymi zębami.
-To moja ostatnia próba dogadania się z tobą i przekonania cię, żebyś wrócił do domu. Zwolniło się twoje miejsce- dodał nagrywający z cichym śmiechem.- Nie lubię grozić konsekwencjami. Wiesz także, że nienawidzę, kiedy ktoś mnie ignoruje. Wiem, gdzie mieszkają twoi bracia. Chcesz ich zobaczyć żywych?- Dłoń, w której Gabriel trzymał broń opadła, a klamka wypaliła raniąc chłopaka w udo, ale blondyn nawet nie wydał z siebie żadnego dźwięku.
Nagranie urwało się.
-Tknijcie którekolwiek z moich braci, a zabiję!.- Powiedział lodowato Gabriel.
-Masz tydzień, żeby podjąć decyzję; Gabriel- oznajmił brunet odchodząc.
Nagranie urwało się.
-Tknijcie którekolwiek z moich braci, a zabiję!.- Powiedział lodowato Gabriel.
-Masz tydzień, żeby podjąć decyzję; Gabriel- oznajmił brunet odchodząc.
Gabriel wpatrując się w korytarz oznajmił cicho:
-Ja już podjąłem decyzję...- zachwiał się mocno. Zdążyłem podejść i podtrzymać go w pionie.
Victoria przybiegła z zaniepokojonym wyrazem twarzy.
-Słyszałam strzały- zaczęła zaaferowana.
-Gabriel postrzelił się w nogę- odpowiedziałem niechętnie.
-Jak to się postrzelił?? Sam siebie postrzelił?? Co ty bredzisz?- Zdumiała się.
-Lepiej, żebyś dowiedziała się wszystkiego od niego- odparłem.
Lekarz wyszedł z komnaty Gabriela.
-Wszystko z nim dobrze?- Zapytała Vix.
-Kula drasnęła tętnicę i utkwiła w kości. Na razie musi leżeć, więc nici z waszej Próby- oznajmił lekarz.- Lepiej go pilnuj, Rafael- dodał odchodząc.
-Ja już podjąłem decyzję...- zachwiał się mocno. Zdążyłem podejść i podtrzymać go w pionie.
Victoria przybiegła z zaniepokojonym wyrazem twarzy.
-Słyszałam strzały- zaczęła zaaferowana.
-Gabriel postrzelił się w nogę- odpowiedziałem niechętnie.
-Jak to się postrzelił?? Sam siebie postrzelił?? Co ty bredzisz?- Zdumiała się.
-Lepiej, żebyś dowiedziała się wszystkiego od niego- odparłem.
Lekarz wyszedł z komnaty Gabriela.
-Wszystko z nim dobrze?- Zapytała Vix.
-Kula drasnęła tętnicę i utkwiła w kości. Na razie musi leżeć, więc nici z waszej Próby- oznajmił lekarz.- Lepiej go pilnuj, Rafael- dodał odchodząc.
Victoria, partnerka księdza Rafaela
Weszłam do środka. Gabriel półleżąc na łóżku patrzył w okno z ponurą miną.
Na szafce nocnej leżał pistolet i jakiś wisiorek.
-Chcę zostać sam- powiedział nie patrząc na nas.
-Gabriel...- zaczęłam cicho.
-Rafael, zabierz ją stąd- blondyn nadal obserwował widoki za szybą.
-Co zamierzasz?- Zapytał Raf, a ja spojrzałam na niego zaskoczona.
Gabriel powoli odwrócił głowę i spojrzał na Rafa.
-Zabiję Węża- powiedział twardo.
-Zabiję Węża- powiedział twardo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz