Victoria, partnerka księdza Rafaela
Tego samego dnia, dwudziesty szósty listopada A. D. 1989.
Czyszcząc broń, rozmyślałam, dlaczego Raf tak dziwnie się ostatnio zachowywał. Nie mówił tego, co naprawdę chciał powiedzieć; a zastępował to czymś zupełnie innym, bezsensownym.
Spojrzałam na wypolerowane ostrze miecza. Moje oczy odbijające się w klindze miały cierpiętniczy wyraz.
Usłyszałam również, że kardynałowie zdecydowali się przyspieszyć egzamin Gabriela.
-Policja nadal poszukuje podejrzanego mężczyzny, który tydzień temu wysiadł na stacji kolejowej z pociągu trasy Velletri-Rzym- mówiła z telewizora prezenterka lokalnych wiadomości.- Żaden ze świadków zdarzenia, do którego doszło, nie potrafi opisać wyglądu owego mężczyzny, prócz tego, że z kieszeni stalowego płaszcza, który nosił, wystawała butelka wielkości pięści wypełniona przezroczystym płynem, z wytłoczeniem przypominającym według świadków koronę cierniową...
Eskapada Gabriela nie pozostała bez echa, bo wiadomości trąbiły o tym już od prawie tygodnia. Kardynałowie najpierw ogromnie się rozzłościli, ale; gdy pokazano w TV wnętrze wagonu z osobliwie wyglądającymi zwłokami wampira, bardzo się zaciekawili.
Mnie osobiście także zaskoczyła twarz niedopalonego truchła, która wyglądała jakby jej połowa rozpuszczając się wprost spłynęła z czaszki, wyżerając część kości. Zupełnie jakby Gabriel potraktował twarz Nocnego żrącym kwasem!.
Gabriel pozostawał dla mnie zagadką. Mimo swej bezpośredniości potrafił być osobą bardzo nieprzewidywalną i tajemniczą. Czasami w mgnieniu oka z wesołego chłopaka, potrafił stać się kimś na wzór chorego psychopaty. Był jak kameleon, zmieniał się w zależności od sytuacji. Potrafił doskonale oceniać swoje możliwości i dostosować się do niebezpiecznego otoczenia.
Gabriel-łowca z naszych polowań zupełnie nie pasował do Gabriela-Uczniaka, którym był za dnia, jak gdyby były to..
Dwie różne osoby.
Czyszcząc broń, rozmyślałam, dlaczego Raf tak dziwnie się ostatnio zachowywał. Nie mówił tego, co naprawdę chciał powiedzieć; a zastępował to czymś zupełnie innym, bezsensownym.
Spojrzałam na wypolerowane ostrze miecza. Moje oczy odbijające się w klindze miały cierpiętniczy wyraz.
Usłyszałam również, że kardynałowie zdecydowali się przyspieszyć egzamin Gabriela.
-Policja nadal poszukuje podejrzanego mężczyzny, który tydzień temu wysiadł na stacji kolejowej z pociągu trasy Velletri-Rzym- mówiła z telewizora prezenterka lokalnych wiadomości.- Żaden ze świadków zdarzenia, do którego doszło, nie potrafi opisać wyglądu owego mężczyzny, prócz tego, że z kieszeni stalowego płaszcza, który nosił, wystawała butelka wielkości pięści wypełniona przezroczystym płynem, z wytłoczeniem przypominającym według świadków koronę cierniową...
Eskapada Gabriela nie pozostała bez echa, bo wiadomości trąbiły o tym już od prawie tygodnia. Kardynałowie najpierw ogromnie się rozzłościli, ale; gdy pokazano w TV wnętrze wagonu z osobliwie wyglądającymi zwłokami wampira, bardzo się zaciekawili.
Mnie osobiście także zaskoczyła twarz niedopalonego truchła, która wyglądała jakby jej połowa rozpuszczając się wprost spłynęła z czaszki, wyżerając część kości. Zupełnie jakby Gabriel potraktował twarz Nocnego żrącym kwasem!.
Gabriel pozostawał dla mnie zagadką. Mimo swej bezpośredniości potrafił być osobą bardzo nieprzewidywalną i tajemniczą. Czasami w mgnieniu oka z wesołego chłopaka, potrafił stać się kimś na wzór chorego psychopaty. Był jak kameleon, zmieniał się w zależności od sytuacji. Potrafił doskonale oceniać swoje możliwości i dostosować się do niebezpiecznego otoczenia.
Gabriel-łowca z naszych polowań zupełnie nie pasował do Gabriela-Uczniaka, którym był za dnia, jak gdyby były to..
Dwie różne osoby.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz