niedziela, 10 listopada 2019

Watashi no Akuma Rozdział IV: Każdy ma swoje wady i sekrety

Gabriel, zwany Uczniakiem.
W mroku ciszy tańczące 
Anioły upadają 
Pozbawione swych skrzydeł...

Chciałbym jej wyznać prawdę, ale nie mogę. 
Nie mam wyboru- obiecał, że go nie skrzywdzi. Mojego brata.. Jednego z moich braci..
Sprzedałem się Hydrom wzamian, by byli bezpieczni, a- mimo zdrady- tatuaż szpeci moje plecy do końca moich dni..
Do końca mojego, nędznego życia.
Victoria...
W jakiś sposób darzyłem ją pewnym uczuciem, którego nie umiałem nawet nazwać...
Rafael...
Mimo, że ją chronił- nienawidziłem go. Cholerny, zadufany w sobie klecha!. Ona o nim myślała. Zamartwiała się, a on potrafił Ją tylko dręczyć... Jako ateista nie wiem, czy to dobre określenie...
Nie ufałem mu, może tak samo; jak on nie ufał mnie. Miałem świadomość, że mógł dostrzec jakąś część tatuażu na moich plecach; że mógł coś zobaczyć...

-Boże Miłosierny.. Czy to się kiedyś skończy..?- Zapytała w strugach deszczu moja Nauczycielka. 
Pozwoliła mi mówić do siebie po imieniu, ale nadal- przynajmniej w myślach- nazywałem ją Nauczycielką; albo... 
Mistrzynią. 
Dla mnie była jedyną, której mogłem słuchać- której chciałem być posłusznym, jakbym był psem kładącym się przy nodze swej właścicielki. 
-Psem? Uważasz się za psa, ateisto?- W rzęsistym deszczu zdołałem dostrzec jeden z niewielu Jej uśmiechów. 
-To zależy, za kogo ty mnie masz, Mistrzyni- wyrwało mi się zza warg niepewnie. 
-Zamknij się. Po prostu: morda- jakimś cudem zdążyłem pochwycić srebrny kołek, którym we mnie rzuciła. Prawica, jakby wbrew mojej woli złapała przezroczysty flakon z krzyżem. 
Musisz się skradać. Sprawić, by twoje ruchy były ciche i prawie bezszelestne- z naciskiem na to ostatnie. 
To kłamstwo, że nie miałem tajemnic- każdy człowiek je ma, bez związku z tym; kim jest. 
Hydra. Należałem do tej organizacji. Byłem ich własnością- karałem zdrajców...
Dopóki sam nie stałem się jednym z owych zdrajców... 
Póki nie poznałem na własnej skórze, czym jest ich ból. Czym jest krzyk zdrajcy. Czym sama kwintesencja zdrady. 
Chciałem go chronić, ale on tego nie potrzebował. Zawsze był cholernym pacyfistą- głównie dlatego postanowił zostać lekarzem. Mój młodszy brat- Cristian... Mój drogi młodszy brat, którego mogli zabić; gdybym chciał zwrócić się doń o pomoc. 
Gdybym nie miał dokąd pójść... 
Wiele razy to rozważałem, ale... Bałem się. Czułem przejmujący do szpiku ból i strach, że Hydry zrobią mu jakąś krzywdę; że go zabiją... 
Dlatego musiałem to zrobić... Zginąć. Zostawić coś, co było mi drogie; żeby mnie nie szukali- by mieli pewność, że jestem martwy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz