-Odbiło ci??- Fuknęłam jak stary kot, a blondyn roześmiał się.
-To też facet, tylko tyle; że trochę bardziej uduchowiony- zauważył po chwili namysłu.
-Insynuujesz mi coś?- Zapytałam bardzo ostrożnie.
Westchnął głęboko i pokręcił lekko głową, jakbym była malutkim dzieckiem; które właśnie zadało jedno z tych trudniejszych pytań w rodzicielskiej karierze.
-Widziałem, jak na niego patrzysz; Victoria- odezwał się uważnie dobierając słowa.- To... Ty po prostu śledzisz go oczami z jakimś takim (no, nie wiem) przywiązaniem. Powiedz szczerze: lubisz go, czy coś więcej?
Posłałam mu niepewne spojrzenie.
-Miłość do księdza to grzech- odezwałam się w końcu cicho.
-Okej. Zostawmy wiarę w spokoju, bo jestem niewierzący- powiedział wyjątkowo łagodnym tonem.- Gdybyś była ateistką, przyznałabyś, że kochasz Rafaela?
-Nie mogę postawić się na twoim miejscu; poza tym nie kocham Rafa- odpowiedziałam trochę ostrzej, niż miałam zamiar.
-Mnie możesz powiedzieć, nie wypaplam- odparł chcąc mnie przekonać.
Odwróciłam głowę i wbiłam wzrok w ciemnoczerwone linoleum. Kłamałam, że nie kocham Rafaela, ale Gabe nie musiał o tym wiedzieć.
-Naprawdę go nie kocham- powtórzyłam cicho.
***
Ściągnęłam mojego prywatnego spowiednika do najbliższego kościoła.
-Przebacz mi Ojcze, bo zgrzeszyłam przeciwko niebiosom i Tobie. Ostatni raz spowiadałam się miesiąc temu. Pokutę wypełniłam, grzechu nie zataiłam...
-Mów, Córko.
-Miłość do księdza to grzech, prawda?- Zapytałałam po chwili.- Ale, Ojcze... Boże Miłosierny.. Ja go kocham i... I nie mogę przestać.
-Możesz mi podać nazwisko tego księdza?- Zapytał mój spowiednik szeptem.
-Boze, nie... On nawet o tym nie wie- wyznałam cichym, ledwie słyszalnym szeptem.- Kocham go, ale on... On o tym nie wie... Ojcze, to grzech, prawda? To ciężki grzech..?
-Powinnaś mu wyznać, co doń czujesz, Córko. Jeśli to odrzuci, trudno. Wasze życie potoczy się dalej.
Nie będzie mogło. Przecież to mój jedyny Partner. I dlaczego kocham go całym sercem???!
-Na Pokutę odmów litanię do Serca Jezusa- pukanie w konfesjonał oznajmiło koniec spowiedzi.
-Hej. Nauczycielko. Co tak długo?- Gabriel, zupełnie jak Rafael zaczynał mnie wnerwiać.
-To, że jesteś ateistą nie znaczy, że cierpliwość nie powinna być twoją cnotą- zauważyłam zła.
-Raczej przywarą. Nadal jestem niewierzący- odparł krótko, bezuczuciowo.
Nie skomentowałam tego. Gabe, zupełnie jak Rafael był trudną osobą.
Może Gabriel miał słuszność; że Raf kochał tylko i wyłącznie siebie? Ale, mimo wszystko, nadal starałam się wierzyć; że to nieprawda. Rafael był dobrym człowiekiem. Księdzem, ale dobrym człowiekiem, bo... Gabriel miał rację- Raf był facetem, lecz bardziej uduchowionym. I kochanym przez kogoś. Przeze mnie.
-Nasze życie potoczy się dalej. O, Boże, gdyby to było takie proste- szepnęłam do swoich myśli, a taksiarz spojrzał na mnie z zaskoczeniem przez wsteczne lusterko.
-Przepraszam, moja nauczycielka głośno myśli- zbył Gabriel. Zaczynałam lubić jego ostry, zachrypły ton głosu, ale bardzo tęskniłam za łagodnym tembrem Rafaela.
Nie będzie mogło. Przecież to mój jedyny Partner. I dlaczego kocham go całym sercem???!
-Na Pokutę odmów litanię do Serca Jezusa- pukanie w konfesjonał oznajmiło koniec spowiedzi.
***
-Kyrie eleison. Chryste eleison. Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas. Ojcze z nieba Boże- zmiłuj się nad nami. Synu Odkupicielu świata Boże- zmiłuj się nad nami. Duchu Święty, Boże- zmiłuj się nad nami. Święta Trójco, Jedyny Boże- zmiłuj się nad nami...-Hej. Nauczycielko. Co tak długo?- Gabriel, zupełnie jak Rafael zaczynał mnie wnerwiać.
-To, że jesteś ateistą nie znaczy, że cierpliwość nie powinna być twoją cnotą- zauważyłam zła.
-Raczej przywarą. Nadal jestem niewierzący- odparł krótko, bezuczuciowo.
Nie skomentowałam tego. Gabe, zupełnie jak Rafael był trudną osobą.
Może Gabriel miał słuszność; że Raf kochał tylko i wyłącznie siebie? Ale, mimo wszystko, nadal starałam się wierzyć; że to nieprawda. Rafael był dobrym człowiekiem. Księdzem, ale dobrym człowiekiem, bo... Gabriel miał rację- Raf był facetem, lecz bardziej uduchowionym. I kochanym przez kogoś. Przeze mnie.
***
Powinnaś mu wyznać, co doń czujesz, Córko. Jeśli to odrzuci, trudno. Wasze życie potoczy się dalej. -Nasze życie potoczy się dalej. O, Boże, gdyby to było takie proste- szepnęłam do swoich myśli, a taksiarz spojrzał na mnie z zaskoczeniem przez wsteczne lusterko.
-Przepraszam, moja nauczycielka głośno myśli- zbył Gabriel. Zaczynałam lubić jego ostry, zachrypły ton głosu, ale bardzo tęskniłam za łagodnym tembrem Rafaela.
[***]
Rafael J. White
Zawsze jestem z Nią myślami.
Odnalazłem ją. Wyszkoliłem i czuwałem, by nic złego się Jej nie stało.
Ukrywałem swoje uczucia wobec niej. Do teraz, bo dopóki jestem sam mogę swobodnie o Niej rozmyślać. W tamtych łachmanach wyglądała tak żałośnie, a jednocześnie tak cudownie..
Boże Miłosierny! Gdybym mógł Ją pokochać... Gdybym tylko mógł być bliżej z Victorią...
Dlaczego moje serce jest tak zimne i nieczułe? Z jakiego powodu nie potrafię jej powiedzieć że (Litościwy Boże, zmiłuj się nade mną!) tak ogromnie ją kocham?
Je l'aime..
Parlez moi d'Amour..
Embrassez-moi!
Je l'aime!!
Gdybym chociaż mógł ją objąć w Ten sposób...
Gdybym tylko mógł wyznać, jak bardzo ją kocham... Nie jako Partnerkę, ale jako Kobietę...
Wiele razy w ciągu tego roku rozważałem, żeby porzucić kapłaństwo; ale nigdy nie potrafiłem się na to zdobyć. Nie znosiłem Gabriela głównie dlatego, że byłem zazdrosny o Victorię ale...
Zazdrość jest grzechem ciężkim. Nieraz przerabiałem to w seminarium.
Kim naprawdę jest Gabriel. Zdążył się odwrócić, nim dojrzałem co nosi na plecach. Zdążyłem odczytać tylko napis:
Quia cecidi in peccatis tres.
Upadłem przez trzy grzechy.
Być może jakoś jej to wyjaśnił, ale na pewno łgał. To było motto Upadłych Aniołów, a trzy grzechy oznaczały: wyniosłość, zazdrość i marzenie, które nie mogło się urzeczywistnić. Owo 'marzenie' było pragnieniem bycia śmiertelnym.
Tak, jak my czasami błagamy, by być nieśmiertelnymi, tak Oni chcą zupełnie na odwrót...
Być może kiedyś... Kiedyś zrzucę suttannę...
Bo już nie umiem walczyć z tym uczuciem.
Upadłem przez trzy grzechy.
Być może jakoś jej to wyjaśnił, ale na pewno łgał. To było motto Upadłych Aniołów, a trzy grzechy oznaczały: wyniosłość, zazdrość i marzenie, które nie mogło się urzeczywistnić. Owo 'marzenie' było pragnieniem bycia śmiertelnym.
Tak, jak my czasami błagamy, by być nieśmiertelnymi, tak Oni chcą zupełnie na odwrót...
Być może kiedyś... Kiedyś zrzucę suttannę...
Bo już nie umiem walczyć z tym uczuciem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz