czwartek, 7 listopada 2019

Watashi no Akuma Rozdział III: Inni i jednocześnie tacy sami -Rafael/Gabriel

Gabriel zamarł w bezruchu i wrócił szybkim krokiem. Spanikowana gwałtownie się cofnęłam i spadając z łóżka podpełzłam do ściany. Opierając się o nią plecami gapiłam się nań nie potrafiąc wydusić z siebie nawet pisku o pomoc.
-Co się dzieje?- Zapytał zmartwiony moim strachem.
-Widziałam to... To co masz na plecach. We śnie- wychrypiałam przerażona.
Blondyn uśmiechnął się mdle.
-Zdążyłem już o tym zapomnieć, Victoria. To zamknięty rozdział, błąd; za który już zapłaciłem- wyciągnął z torby pogniecioną paczkę i zapalniczkę. Drżącą dłonią wziął jednego i zapalił.- Hydry nikogo nie puszczą żywcem- odsłonił lekko spodnie na lewym biodrze, a ja dostrzegłam fragment okropnej blizny po oparzeniu.
-Skąd to masz...?
Ponury uśmiech przemknął przez jego twarz. Znów zaciągnął się dymem i siadając przy mnie położył na podłodze zwiniętą w przelocie ze stołu popielniczkę.
-Zemsta za odejście. Zdrada jest karana śmiercią, aż cud, że jeszcze oddycham- skomentował ironicznie.- Nie mam ochoty tego wspominać. Aż mi się spać odechciało- cisnął niedopałkiem w popielniczkę ze złością.
Zapadło długie milczenie. Gabriel wpatrywał się beznamiętnie we wnętrze drugiego pokoju.
-Jesteś podobny do Rafaela- odważyłam się wreszcie przerwać ciszę.
-Haaa! Wcale- parsknął.- To zadufany w sobie ksiądz. Ja jestem zupełnie inny.
-Lubisz go- odparłam spokojnie.
-Tylko toleruję- zaprzeczył.
Spojrzałam z boku na chłopaka.
Gabriela trudno było rozszyfrować: jego charakter chwiał się na cieńkiej granicy pomiędzy przesadną powagą i wesołością, z pewną dozą szaleństwa i brawury. Był kolesiem uszczypliwym i trochę zbyt bezpośrednim, ze specyficznym humorem; ale miłym oraz pomocnym.
-Nie chciałam tak zareagować- zaczęłam przepraszająco.
-Powinienem ci powiedzieć- odparł natychmiast.- Kurna, a ja tak paraduje bez ciuchów...- przypomniał sobie o braku koszulki.
-Nie przeszkadza mi to. Rafael robi to samo, gdy jesteśmy na misjach- wypaliłam nieprzemyślanie.
Gabriel nagle przechylił się i zajrzał mi w oczy dziwnie natarczywie.
-Widziałaś naszego Księżulka na golasa?- Zapytał niepokojąco zaciekawiony.
































































































































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz