-Przejdźmy się- zaproponował mu ojciec.
Blondyn skinął głową, jakby o niczym innym nie marzył.
Gabriel, zwany Uczniakiem
Szliśmy dobrze mi znaną polną drogą, a ja rozmyślałem o czym ojciec chce ze mną rozmawiać. Po tym wszystkim, co zrobiłem przestałem liczyć na jego wybaczenie i głównie poczucie winy pchało mnie do oddania się w ręce policji.
Od tamtego dnia ponad siedem lat temu czułem tylko żal z powodu tego co się stało i zastanawiałem się, dlaczego Giorgio jako policjant nie zainterweniował, gdy to się działo.
Chyba już nigdy się tego nie dowiem.
Chyba już nigdy się tego nie dowiem.
Pchając wózek inwalidzki, zapaliłem papierosa i zaciągnąłem się, drżąc z nerwów. Bałem się tej rozmowy, ale postanowiłem sam ją zacząć mówiąc:
-Dlaczego mnie nie wydałeś?- Zapytałem cicho, gdy przystanęliśmy przy jednym ze ściętych pni. Powoli usiadłem na najbliższym.
-Myślisz, że jakbym się czuł wydając własnego syna?- Zapytał patrząc na mnie.
-Wydaję mi się, że powinieneś czuć dumę, że w końcu dorwali potwora- odpowiedzialem nie potrafiąc spojrzeć mu prosto w oczy.
Zmierzył mnie uważnym spojrzeniem szarych oczu.
-Więc tak o sobie myślisz?- Zapytał po dłuższej chwili.
-A niby jak inaczej mam myśleć, skoro to przeze mnie jesteś przykuty do tego cholernego wózka?- Odparłem z goryczą.
Zamilkł i zapatrzył się w dal na pola. Trwało to jakiś czas, po którym odezwał się tymi słowy:
-Nic nie dzieje się bez powodu, Gabriel- zauważył w zamyśleniu.
-To znaczy?- Zapytałem, choć przeczuwałem odpowiedź.
-Nicolae Bordeyan. Pewnie nic ci to nie mówi, ale w dzieciństwie miewałeś zaniki pamięci i... Przypuszczaliśmy, że to jakaś zagubiona dusza- moje przeczucie mnie nie zawiodło.
W milczeniu skinąłem głową czekając aż ojciec powie coś więcej.
Zmierzył mnie uważnym spojrzeniem szarych oczu.
-Więc tak o sobie myślisz?- Zapytał po dłuższej chwili.
-A niby jak inaczej mam myśleć, skoro to przeze mnie jesteś przykuty do tego cholernego wózka?- Odparłem z goryczą.
Zamilkł i zapatrzył się w dal na pola. Trwało to jakiś czas, po którym odezwał się tymi słowy:
-Nic nie dzieje się bez powodu, Gabriel- zauważył w zamyśleniu.
-To znaczy?- Zapytałem, choć przeczuwałem odpowiedź.
-Nicolae Bordeyan. Pewnie nic ci to nie mówi, ale w dzieciństwie miewałeś zaniki pamięci i... Przypuszczaliśmy, że to jakaś zagubiona dusza- moje przeczucie mnie nie zawiodło.
W milczeniu skinąłem głową czekając aż ojciec powie coś więcej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz