niedziela, 9 lutego 2020

Watashi no Akuma Rozdział XXI: Wydarzenia w Velletri -Cristian-

Gabriel spojrzał na braci ponuro.
-Przejdźmy się- zaproponował mu ojciec.
Blondyn skinął głową, jakby o niczym innym nie marzył.
Gabriel, zwany Uczniakiem
Szliśmy dobrze mi znaną polną drogą, a ja rozmyślałem o czym ojciec chce ze mną rozmawiać. Po tym wszystkim, co zrobiłem przestałem liczyć na jego wybaczenie i głównie poczucie winy pchało mnie do oddania się w ręce policji.
Od tamtego dnia ponad siedem lat temu czułem tylko żal z powodu tego co się stało i zastanawiałem się, dlaczego Giorgio jako policjant nie zainterweniował, gdy to się działo.
Chyba już nigdy się tego nie dowiem.
Pchając wózek inwalidzki, zapaliłem papierosa i zaciągnąłem się, drżąc z nerwów. Bałem się tej rozmowy, ale postanowiłem sam ją zacząć mówiąc:
-Dlaczego mnie nie wydałeś?- Zapytałem cicho, gdy przystanęliśmy przy jednym ze ściętych pni. Powoli usiadłem na najbliższym.
-Myślisz, że jakbym się czuł wydając własnego syna?- Zapytał patrząc na mnie.
-Wydaję mi się, że powinieneś czuć dumę, że w końcu dorwali potwora- odpowiedzialem nie potrafiąc spojrzeć mu prosto w oczy.
Zmierzył mnie uważnym spojrzeniem szarych oczu.
-Więc tak o sobie myślisz?- Zapytał po dłuższej chwili.
-A niby jak inaczej mam myśleć, skoro to przeze mnie jesteś przykuty do tego cholernego wózka?- Odparłem z goryczą.
Zamilkł i zapatrzył się w dal na pola. Trwało to jakiś czas, po którym odezwał się tymi słowy:
-Nic nie dzieje się bez powodu, Gabriel- zauważył w zamyśleniu.
-To znaczy?- Zapytałem, choć przeczuwałem odpowiedź.
-Nicolae Bordeyan. Pewnie nic ci to nie mówi, ale w dzieciństwie miewałeś zaniki pamięci i... Przypuszczaliśmy, że to jakaś zagubiona dusza- moje przeczucie mnie nie zawiodło.
W milczeniu skinąłem głową czekając aż ojciec powie coś więcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz